piątek, 15 września 2017

WYBORY SAMORZĄDOWE W 114

Plakaty wyborcze - autoprezentacje  kandydatów do Samorządu Szkolnego IV - VI. 
Warto być aktywnym ! Głosujcie na nich i ich pomysły! 


Plakaty wyborcze - autoprezentacje  kandydatów do Samorządu Szkolnego IV - VI. 














poniedziałek, 19 czerwca 2017

SUWALSZCZYZNA I WILNO

SPRAWOZDANIE Z WYCIECZKI KLAS VI
SUWALSZCZYZNA I WILNO
W dniach 23.05.2017r.- 25.05.2017r. odbyła się trzydniowa wycieczka szkolna, w której udział brały klasy 6a, 6c i 6e pod opieką p. Urszuli Knyż, p. Ewy Rustowskiej, p. Beaty Serafin oraz p. Martyny Tarnowskiej. Po czułych pożegnaniach z rodzicami i łzach rozstania byliśmy gotowi wyruszyć w drogę.
Pierwszym punktem naszej podróży był Wigierski Park Narodowy , gdzie podczas spaceru ścieżką edukacyjną mogliśmy podziwiać otaczającą nas przyrodę oraz poznać historię tego miejsca. Na własnej skórze odczuliśmy, także piękno okolicznej fauny, dzięki bliskiemu spotkaniu z najczęściej występującymi w tym regionie zwierzętami czyli komarami. Po przechadzce, w wigierskim muzeum zobaczyliśmy ekspozycję, ukazującą różnorodność gatunkową Parku oraz obejrzeliśmy film opowiadający historię watahy wilków żyjących w pobliskich lasach. Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy był Klasztor Kamedułów, położony w malowniczej scenerii nad Jeziorem Wigry. Widzieliśmy tam zabytkowy kościół oraz komnaty papieskie.
Wreszcie przyszedł czas na najbardziej wyczekiwaną atrakcję wyjazdu, czyli zakwaterowanie w hotelu. Mimo wielkiego zmęczenia wyczerpującym dniem uczniowie byli gotowi na dalsze zwiedzanie, tym razem pokoi swoich kolegów i koleżanek.
Następnego dnia, od razu po wczesnym śniadaniu rozpoczęliśmy podróż do Wilna. Na miejscu Pani przewodnik oprowadziła nas po tym niezwykle urokliwym, litewskim mieście.  Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Muzeum Adama Mickiewicza oraz domu Juliusza Słowackiego. Widzieliśmy także Pałac Prezydencki oraz Uniwersytet Wileński. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o poznawaniu kuchni litewskiej i odwiedzinach w słynnej lodziarni na starym mieście.
Nie wiadomo czy to za sprawą wyjątkowego smaku lodów, czy może epoki, w której żył nasz sławny Polak Adam Mickiewicz, ale wokół zapanowała miłosna atmosfera. Zwiedzanie wiekowych, wileńskich kościołów przeplatane było ukradkowymi spojrzeniami, nieśmiałymi uśmiechami oraz wzajemnymi zaczepkami.
 Bardzo istotnym zarówno dla Polaków jak i dla Litwinów miejscem, w które się udaliśmy, był również Cmentarz na Rossie, gdzie zapaliliśmy znicze przy grobie Matki Marszała Józefa Piłsudskiego, w którym pochowane jest też jego serce.
Zmęczeni, z bolącymi nogami i pustymi brzuchami wróciliśmy do hotelu na obiadokolację. Chyba dzięki jakiemuś magicznemu składnikowi, który do posiłku dodały Panie kucharki energia i siły natychmiast powróciły, a uczniowie mogli oddać się swojej ulubionej czynności- spotkaniom towarzyskim w pokojach. O to, aby wizyty zbytnio się nie przedłużyły dbały czujne Panie wychowawczynie.
Trzeciego dnia mieliśmy okazję podziwiać mazurskie pejzaże podczas rejsu kanałem Augustowskim. Odwiedziliśmy także Muzeum Ziemi Augustowskiej, gdzie wspólnie z naszymi wiernymi towarzyszami drogi komarami wysłuchaliśmy pasjonującej opowieści o gen. Ignacym Prądzyńskim, jego żonie oraz bohaterskim psie. Po pysznym obiedzie udaliśmy się w drogę powrotną do domu, gdzie czekali na nas bardzo stęsknieni tak długą nieobecnością swoich pociech rodzice.

Martyna Tarnowska

PRZYGODA




            Cześć! Mam na imię Czekolada. Mam pół roku i jestem psem. Mój brat nazywa się Melek, a siostra Mila. Naszą panią jest dziesięcioletnia Emilia. Jej rodzice to Małgorzata i Tadeusz.
            Dzisiaj mama Emilki zaproponowała wyjazd do Babci Jadzi. Nigdy u niej byłam, ale za to ona była u nas! Rodzice długo rozmawiali i wreszcie okazało się, że jedziemy właśnie do niej. Wszyscy zaczęli się pakować, Emilia też. Zapomniałam dodać, że Babcia Jadzia mieszka w domku na skraju lasu.
Nazajutrz rano rozpoczęliśmy naszą przygodę. Nie mogłam się doczekać spacerów po lesie, bo nigdy w nim nie byłam. Kiedy dotarliśmy na miejsce Babcia Jadzia ciepło nas przywitała i przydzieliła pokoje.
Tej nocy Emilka obudziła nas i zabrała na nocną wyprawę do lasu. Było tam strasznie ciemno, a latarka oświetlała jedynie część mroku. Wszędzie dookoła były cienie: wielkie, przerażające i ruszające się. Nie podobało nam się tam! Więc po prostu odwróciliśmy się i pobiegliśmy do domku, a Emilia – za nami. Następnego dnia Tata Emilki budował z nią domek na drzewie. Ja i moje rodzeństwo próbowaliśmy im pomagać. Nagle Mila  zobaczyła sarenkę, która przyglądała nam się zza drzewa. Od razu do niej pobiegliśmy, bo chcieliśmy się z nią pobawić, ale ona zaczęła uciekać głębiej w las. Ruszyliśmy za nią. Kiedy zniknęła nam z oczu zorientowałam się, że kompletnie nie wiemy, gdzie jesteśmy, a nadchodził już zmrok. Schowaliśmy w norce pod drzewem, lecz zaczął padać deszcz. Było zimno i mokro. W ciemności nic nie było widać. Nie mogliśmy spać… Raptem przebudziło mnie wołanie:
- „Mila! Czekolada! Melek!” – to była Emilka. Obudziłam rodzeństwo i pobiegliśmy w stronę głosu. To była ona! Znalazła nas! Nigdy nie byłam taka szczęśliwa. Kiedy dotarliśmy do domku Babci Jadzi Emilia otuliła nas ciepłym kocem i dała pyszną karmę.

            Nazajutrz trzeba było wracać do domu. Jechałam autem w milczeniu. Zastanawiałam się nad tym, co się stało w lesie i doszłam do wniosku, że przygody są fajne, ale w domu jest najlepiej!

Ania Pacholska 4b

poniedziałek, 5 czerwca 2017

"Gratuluję Ci Książko..."

Jakub Siudak                                            Warszawa, 19.04.2017r.
Klasa 6c
SP 114       



Pani Książka
„Ten Obcy”
Irena Jurgielewiczowa


Szanowna Pani Książko.

Chciałbym podziękować, że tak mnie Pani sobą zainteresowała, że przeczytałem Panią do końca.
Jest Pani o grupie przyjaciół, którzy spędzają wakacje we  wsi Olszyny nad rzeką Młynówka. Nazywają siebie „załogą”. Do grupy tej  należą: Pestka, Ula, Marian i Julek. Mają swoją wyspę. Jest to odludne miejsce, którego nie zna nikt. Jest to ich wyspa , na której spędzają razem czas. Pewnego dnia w to miejsce trafia obcy. Jest nim chłopiec o imieniu Zenek, który podróżuje autostopem w poszukiwaniu wujka. Razem z obcym dzieci mają dużo niesamowitych przeżyć.
Najbardziej spodobała mi się postawa chłopca, kiedy uratował dziecko. Nie zważając na niebezpieczeństwo, pobiegł za przestraszonym koniem, który zerwał się z cugli i pędził przed siebie. Na wozie, co którego koń był zaprzężony znajdował się mały chłopiec. Zenek dogonił pojazd, wskoczył na wóz, a następnie zjechał w pole, gdzie zatrzymał konia i tym samym uratował przestraszonego malca. Według mnie Zenek zachował się jak bohater.
Jeszcze raz chciałbym podziękować za mile spędzony z Panią czas. Czytałem Panią z wielką przyjemnością. Nie mogłem doczekać się końca, byłem ciekawy, jak potoczą się losy Zenka i czy odnajdzie wujka. Nie zawiodła mnie Pani. Wszystko dobrze się skończyło. Polecam Panią innym.
                                                                           Z poważaniem
Pani wielbiciel

Jakub Siudak

" Gratuluję Ci Książko..."

Warszawa dn. 22.03.2017 roku
 Zuzanna Zielińska
Szkoła Podstawowa nr 114
Z Oddziałami Integracyjnymi
W Warszawie


,,Czarownica w wielkim mieście’’
Agnieszka Urbańska
Wydawnictwo Skrzat




Szanowna Pani Książko!

Gratuluję Pani tak barwnego opowiadania i ciekawych bohaterów. Najbardziej spodobała mi się postać Czarownicy Toli, która próbowała pomóc wszystkim dookoła. W Pani wyglądzie najbardziej spodobały mi się piękne, kolorowe rysunki pomiędzy tekstem. Bardzo zaciekawił mnie rozdział ,,Czkawka’’.
Jeszcze raz gratuluję Pani  tak wielkiego osiągnięcia.


    Z poważaniem
           Zuzanna Zielińska


" Gratuluję Ci książko..."

Patrycja Błońska                                          Warszawa dn.20.04.2017 r
Klasa 6c
SP 114
im. Jędrzeja Cierniaka 
w Warszawie 
Książka "Magiczne Drzewo.
Czerwone krzesło"
Autor: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo: Znak 

Szanowna Pani Książko.
Niech Pani przyjmie ode mnie serdeczne gratulacje z okazji zdobycia nagrody IBBY za najlepszą powieść dla dzieci. Odniesiony sukces jest wielkim uznaniem za poziom narracji i głębię tematu, który porusza Pani na każdej stronie. W mojej szkole wiele się o Pani mówi i są to same dobre opinie. Nie ma wśród młodzieży osoby, która nie przeczytałaby Pani z wypiekami na twarzy. Jestem pod ogromnym wrażeniem po skończeniu tak znakomitej Lektury.
Dla mnie, młodego czytelnika "Czerwone krzesło" to przygoda, humor i pozostanie w beztroskim świecie dzieciństwa. Magia kryje się w pozornie codziennych przedmiotach, a dziecięca przyjaźń oraz miłość mają ogromną moc, silniejszą niż wszelkie magiczne przedmioty.
W swojej baśniowej konwencji porusza Pani bardzo dla mnie ważną problematykę związaną z rodziną. Świat dzieci jest nieskażony materializmem, jest czysty i niewinny, a tylko dorośli wymagają wewnętrznej przemiany oraz odnalezienia właściwej drogi. Dla mnie każda strona jest pełna zwrotów akcji, niespodziewanych wydarzeń, ale posiada też uniwersalny morał. To rodzina jest najważniejsza, ona stanowi o naszym szczęściu. Materializm niestety znieczula człowieka na krzywdę innych i prowadzi do zgubnych decyzji.
Pani bohaterowie Kuki, Filip i Tosia wiodą szczęśliwe życie z rodzicami, a ich świat przewraca się do góry nogami, kiedy Kuki, najmłodszy z rodzeństwa, odnajduje tajemnicze krzesło. Nie jest to jednak zwykły mebel, ale zaczarowany, stworzony z magicznego drzewa. Wystarczy na nim usiąść i wypowiedzieć życzenie, a krzesło czasami w przewrotny sposób je spełni. Czerwone krzesło jest jednak wrażliwe na dobro, dlatego ucieka przed dorosłymi i chciwymi ludźmi. Taki magiczny mebel wymaga jednak odpowiedzialności, gdyż wypowiedziane pragnienia mogą okazać się groźne i niebezpieczne dla ludzi. Mimo, że opowieść wydaje się ciepła, to nie brakuje w niej elementów emocjonujących. Na dzieci czyhają na każdym kroku niebezpieczeństwa i pułapki - z jednej strony zgotowane przez ludzi pragnących wejść w posiadanie cudownego krzesła, z drugiej zaś - będących efektem życzeń wypowiedzianych w sposób nieprzemyślany.
Zauważyć też można, że również lęki bohaterów niczym się nie różną od tego, co znane jest mi, młodemu czytelnikowi. Kuki boi się burzy, tego, że rodzice go opuszczą i chce być akceptowany przez starsze rodzeństwo. Jakże znane jest to mi doskonale z doświadczeń w życiu codziennym.
Dla mnie, Szanowna Książko, jest Pani ekscytująca. Trudno choć na chwilę oderwać się od przygód dzieci i ich ciotki. Chociaż jest Pani przeznaczona dla dzieci to treść lektury nie jest ckliwa, nie stawia się ponad młodego czytelnika, nie moralizuje. Jest Pani Książką dla dzieci w pełnym tego słowa znaczeniu - bawi, zajmuje, przenosi w inny fantastyczny świat.
Jeszcze raz składam Pani gratulację.
Z poważaniem 

Patrycja Błońska

" Gratuluję Ci książko..."

Dawid Wach                                           Warszawa, 24 kwietnia 2017
Klasa 6a
Szkoła Podstawowa nr 114
                                                                                          Pani Książka
                                                                  „Mikołajek i inne chłopaki
                                                                 Autor : René Goscinny

Szanowna Pani Książko.
Nazywam się Dawid Wach i chciałbym pogratulować Pani, ponieważ Pani zawartość  jest bardzo ciekawa.
Najbardziej zaciekawiła mnie sytuacja, gdy jeden z Pani bohaterów - Kleofas przyszedł do szkoły w okularach. Lekarz zalecił, aby nosił on okulary, gdyż uznał, że z powodu wady wzroku źle się uczy. Koledzy z klasy zdziwili się, że Kleofas – najgorszy uczeń - przyszedł do szkoły w okularach. Do tej pory okulary nosił tylko najlepszy w klasie Ananiasz. Prymus nie był zadowolony, bo wiecznie bał się o swoją pozycję. Zaczął kłócić się z Kleofasem. A wszyscy uczniowie stwierdzili, że poproszą rodziców o kupno okularów. Sytuacja ta sprawiła, że przyszedł opiekun Rosół. Kazał Ananiaszowi wytłumaczyć, co się stało, jednak nie mógł zrozumieć, o co mu chodzi i poszedł z nim obmyć zapłakaną twarz do toalety. 
Kleofas zgodził się pożyczać swe okulary pytanym przez nauczycielkę kolegom. Chłopcy przekazywali sobie okulary z rąk do rąk. Mikołajek stwierdził, że nic przez nic nie widać. Podał je Gotfrydowi, ten Rufusowi, potem kolejnym kolegom, aż trafiły do Alcesta. Kleofas zaprotestował, twierdząc że Alcest ma tłuste od masła ręce. Ten oburzył się i chciał się bić, jednak Kleofas odrzekł, że nie można go uderzyć, bo nosi okulary. Sprzeczka przywołała opiekuna, który uważał, że chłopcy kpią sobie z niego i kazał im odmienić trudne zdanie. Na geografii Kleofas podał jednak okulary Alcestowi, a ten patrząc przez szkła, nie zauważył nauczycielki. Ta stwierdziła, że chłopak błaznuje i wyprosiła go za drzwi. Wezwany do odpowiedzi Kleofas, bez okularów, dostał kolejną jedynkę. Była to bardzo ciekawa sytuacja, jak wiele innych, które można w Pani odnaleźć bardzo śmieszna. Bawiłem się przy czytaniu Pani świetnie.
Jeszcze raz gratuluję Pani zawartości, która jest fantastyczna.
Z poważaniem,


Dawid Wach

Spotkanie z Joanną Olech

,,Spotkanie z pisarką''
     We wtorek 30 maja nasza klasa 4b poszła na spotkanie z panią Joanną Olech, autorką książek dla dzieci i młodzieży. A pisarką została przez przypadek. Pani Joanna opowiedziała nam tę historię.
     Pewnego dnia gdy pani była w pracy, usłyszała kłótnię. Był to  pracownik, który robił komiksy na cotygodniową, ostatnią stronę gazety. Pokłócił się z kierownikiem i powiedział ,,Już więcej tutaj nie wrócę, radźcie sobie sami''. Po tych słowach wyszedł, a kierownik wezwał panią Joannę. Powiedział: ,,Na jutro masz zrobić komiks''. Pani Olech nigdy nie robiła komiksu. Wróciła wieczorem do domu i zaczęła pisać. Rano się obudziła i przypomniała sobie, że stworzony przez nią komiks jest nieciekawy, więc zaczęła się zastanawiać. Stworzyła w kilku zdaniach kartkę z pamiętnika swojego syna. Co tydzień na ostatniej stronie gazety ukazywała się kartka z pamiętnika. Pani Joanna pisała przez cały rok i z tego powstała książka pt. ,,Dynastia Miziołków''.
     Na początku spotkania pani przeczytała nam fragment tej książki. Następnie zadawała nam do tego pytania, a za dobrą odpowiedź otrzymywało się cukierka. Następny konkurs polegał na tym, że musieliśmy odpowiadać na pytania związane z książką, której nie czytaliśmy. Była to książka pt. ,,Tarantula Klops i Herkules''. Pani Joanna Olech poprosiła cztery osoby i mnie też wybrała. Pytania były cztery i wybieraliśmy odpowiedzi a), b) lub c). Ja miałam najwięcej dobrych odpowiedzi i wygrałam. Po skończonym konkursie pani pogratulowała mi i wszystkim dała po dwa cukierki.
     Ta pisarka wyjaśniła nam znaczenie trudnego w wymowie słowa: ,,kolokwializm''. Ten wyraz zastępuje sformułowanie ,,potoczny język'', a ,,kolokwializmy'' , to określenie potocznych słów. Czyli takich, których używamy na co dzień.
     Pani Joanna Olech poza tymi wszystkimi zabawami i konkursami opowiedziała nam o ważnej sprawie, a mianowicie o tym, że każdy może być pisarzem. Nie trzeba iść do żadnej szkoły pisarskiej, bo przede wszystkim taka nie istnieje. Ale chodzi o to, że każde z nas jeżeli chce, to może być w przyszłości pisarzem lub pisarką. Niezależnie od tego, jakie ma wykształcenie, czy na jakie studia się zdecydował. Pani Joanna jest tego przykładem, bo w dzieciństwie nawet nie myślała o tym, żeby być pisarką, zawsze lubiła rzeźbić, rysować i malować. Gdy dorosła, poszła na Akademię Sztuk Pięknych, aby uczyć się od najlepszych. Jednak została pisarką i jest autorką wielu fantastycznych powieści.
     Ze spotkania zapamiętałam, że pani Joanna Olech wydała czternaście książek, ale napisała szesnaście. Dwie książki właśnie pisze, dlatego myślę, że już nie długo będę mogła je przeczytać i inne osoby też.
     To spotkanie bardzo mi się podobało. Pani zorganizowała dla nas dużo zabaw i rożnych konkursów. Wyjaśniła nam znaczenie trudnego słowa, dzięki temu wiemy, co ono oznacza i że zastępuje jakiś inny wyraz. Opowiedziała, jak została pisarką. Pani Joanna powiedziała też trochę o swojej rodzinie. W przyszłości też chciałabym zostać znaną pisarką.
Zosia Matusiak 4b



czwartek, 18 maja 2017

" Gratuluję Ci książko..."

Maja Piasecka                                     Warszawa, dnia 1 kwietnia 2017 r.
uczennica klasy 6c
SP 114


Pani Książka
„Seria Niefortunnych Zdarzeń”
Lemon Snicket


Szanowna Pani Książko!

Serdecznie gratuluję Pani, że w swojej treści zawarła Pani
tyle ciekawych przygód, zwrotów akcji, nieoczekiwanych zakończeń
w swoich wszystkich tomach.
Bohaterowie tej opowieści wiodą bardzo trudne życie, pełne smutnych zdarzeń. Spotykają na swojej drodze bardzo wiele przeciwności oraz złych ludzi. Bohaterów łączy silna więź, ponieważ są rodzeństwem
i mogą na sobie polegać.
Bardzo zaciekawiła mnie Pani opowieść, dostarczyła mi wielu emocji i skłoniła do wielu przemyśleń. Z niecierpliwością czekam na kolejne części.

                                                                          Z poważaniem
                                                                            Maja Piasecka


„Gratuluję Ci, Książko…”

Adam Czarzasty                                                               Warszawa, 24.04.2017r.
Szkoła Podstawowa nr 114
 Oddziałami Integracyjnymi
Warszawa
„Tajemnica zielonej pieczęci”
Hanna Ożogowska
Wydawnictwo Zielona Sosna

Szanowna Pani Książko.
Z wielką radością przeczytałem wszystkie Pani 450 stron! Mam w pamięci wszystkie niezwykle ciekawe przygody bohaterów. Choć akcja bardzo szybko się toczy, pamiętam wszystko: stowarzyszenie posługujące się tajnym szyfrem, Stefana, który rozpoczyna pisać pamiętnik, który staje się powieścią detektywistyczną oraz który próbuje rozwiązać zagadkę i pomóc szantażowanej koleżance.
O Pani znaczeniu, Szanowna Książko, niech świadczy to, że jest Pani moją ulubioną lekturą.
Życzę Pani, Szanowna Książko, aby dzieci zawsze chętnie po Panią sięgały i czytały z ogromną ciekawością, aby nigdy nie stała Pani samotnie na półce, tylko by była Pani w czyichś rękach.
Z wyrazami szacunku, a także sympatii,

Adam Czarzasty

środa, 10 maja 2017

„Gratuluję Ci, Książko…”

Wiktoria Raczkowska
Klasa 6a
Szkoła Podstawowa nr 114
z Oddziałami Integracyjnymi
im. Jędrzeja Cierniaka


Warszawa, 14 marca 2017


„Zwiadowcy - Okup za Eraka”
Autor – John Flanagan
Przełożył Stanisław Kroszczyński
Wydawnictwo Jaguar

Szanowna Pani Książko.
Pragnę Pani szczerze pogratulować! Jest Pani wspaniała!
Nie potrafię ująć w słowa jak bardzo mną Pani poruszyła. Szczególnie oszałamiający był moment, w którym koń głównego bohatera, Willa, zaginął podczas burzy piaskowej w Arydii. Byłam szczerze przerażona! A jeszcze większy szok wywołała we mnie wędrówka samotnego Willa przez pustynię w poszukiwaniu jego bliskiego przyjaciela i błądzenie pośród piasków. Byłam tak zafascynowana, że nie mogłam się od Pani oderwać! Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby Wyrwij się nie odnalazł…
Oczywiście nie tylko to było w Pani wspaniałe. Wyprawa do Arydii, kraju, który był tak nieznany Aralueńczykom (z Araluenu pochodzili główni bohaterowie) oraz walka z dzikim plemieniem Tualegów i w końcu wyzwolenie Eraka – oberjarla Skandii, którego po nieudanej napaści na Al Shabah (małe, kupieckie miasteczko na wybrzeżach Arydii) przetrzymywali Arydzi, a później „Jeźdźcy bez twarzy” (Tualegowie).
Jedynym, co mi się w Pani nie podobało było to, że nie została Pani napisana w porządku chronologicznym. Jest Pani przecież księgą 7, a wydarzenia w Pani opisane miały miejsce przed księgami 5 i 6, ale mniejsza z tym.
Jestem niezmiernie zachwycona Panią i  Pani jedenastoma siostrami oraz dwoma kuzynami. Mam nadzieję, że po 12 księdze pt. „Królewski Zwiadowca” będą jeszcze dalsze części.
Życzę Pani powodzenia oraz rzecz jasna Willowi, Horace’owi, Haltowi, Alyss, Evanlyn oraz oczywiście autorowi – Johnowi Flanagan w dalszym kontynuowaniu serii.

Z poważaniem

Wiktoria Raczkowska 

„Gratuluję Ci, Książko…”

Kamil Czerniejewski                                                                    Warszawa,  04.04.2017
Klasa 5b
Szkołą Podstawowa nr 114
Z Oddziałami Integracyjnymi
W Warszawie
Tytuł: Tajemniczy ogród
Autor: 
Frances Hodgson Burnett

Szanowna Pani Książko.
Na wstępie chciałem Pani podziękować za to, że jest, że można znaleźć Panią w księgarni lub bibliotece, a nawet w wielu domach.  
Jest Pani wspaniała. Gdy przeczytałem kilka pierwszych stron, już wiedziałem, że nie popełniłem błędu wybierając Panią.  Ma Pani wszystkie cechy powieści, jakie powinny się znaleźć w książce – świetnych, interesujących bohaterów, niezwykłe wydarzenia i mnóstwo emocji.  Jest Pani ciekawa, pouczająca i fantastyczna. Nawet przez chwilę nie nudziłem się z Panią. Jesteś  Pani jedną z moich ulubionych Książek. To wielki komplement, ponieważ nie bardzo lubię czytać.
Mam nadzieje, że innym też się podoba Pani tak bardzo jak mnie. Liczę na to, że powstanie druga, może jeszcze lepsza Pani część.
Gratuluję tego, że tak długo jest Pani lekturą, dzięki czemu Ma Pani wielu czytelników.
Pozdrawiam Panią serdecznie i  jeszcze raz dziękuję za mile spędzone chwile
w Pani towarzystwie.
    Z poważaniem

Kamil Czerniejewski

„Gratuluję Ci, Książko…”

W miesiącu marcu i kwietniu w szkole realizowany był projekt czytelniczy „Gratuluję Ci, Książko”
Zadaniem uczniów było:
Klasy I – narysowanie ilustracji do ulubionej książki
Klasy 2 – 4 – napisanie listu prywatne z gratulacjami dla ulubionej książki
Klasy 5 – 6 napisanie listu oficjalnego z gratulacjami dla ulubionej książki
W projekcie wzięło udział 125 uczniów, w tym 34 osoby z klas młodszych i 91 osób z klas starszych.
Organizatorka konkursu -  p. Urszula Knyż ,  zwraca uwagę na duże zainteresowanie projektem i liczny udział uczniów, którzy zaprezentowali swoje ulubione książki. Lektury były bardzo różnorodne, co świadczy o dużym zainteresowaniu czytelnictwem.
Najciekawsze prace będą prezentowane na tablicy przy bibliotece szkolnej w okresie od końca kwietnia do połowy maja. Zachęcamy do zapoznawania się z tymi swoistymi recenzjami książek. Może uczniowie znajdą dla siebie tytuły, po które warto sięgnąć.

Najciekawsze prace pojawią się cyklicznie  na naszym blogu w kolejnych postach. 







niedziela, 12 marca 2017

Moje ferie zimowe

           W poniedziałek 13.02.2017 rozpoczęłam ferie na "Zimie w mieście" w naszej szkole. Pojechaliśmy wtedy do Centrum Edukacji Przyrodniczo - Leśnej. Obserwowaliśmy tam jak Pan obrączkował ptaki. Były to takie ptaki jak: kowalik , sikorka bogatka , sikorka modraszka czy grubodziób. Ten kto chciał, mógł wypuścić ptaka na wolność.
We wtorek pojechaliśmy do sali zabaw ,,Eldorado’’. Fajnie się bawiliśmy . W połowie zabawy każdy dostał po kawałku pizzy i kubek soku. Bardzo mi się tam podobało, chociaż wróciliśmy zmęczeni.
W środę poszliśmy do kina na film ,,Kubo i dwie struny’’, który niezbyt mi się podobał. Był smutny i było w nim dużo walk.
Czwartek to ostatni dzień mojego pobytu na "Zimie w mieście", ale za to bardzo udany, ponieważ pojechaliśmy na basen ,,Polonez’’. Zjeżdżałam na zjeżdżalni wodnej oraz bawiłam się z moimi koleżankami.
W piątek pojechałam z moim bratem do naszej cioci, która mieszka w małej miejscowości Barkowice Mokre,  razem z wujkiem i bratem ciotecznym. Mieszkają w pięknym, dużym drewnianym domu nad Zalewem Sulejowskim.
W sobotę zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na spacer, wzięliśmy też sanki i psy . Moja ciocia ma dwa owczarki niemieckie Froda i Frankę. Psy ciągnęły mnie na sankach. Po spacerze zjedliśmy obiad. Później leniliśmy się do wieczora.
W niedzielę rano poszliśmy na spacer, po którym pojechaliśmy do babci na obiad. Kiedy wróciliśmy było już późno.
W poniedziałek pojechaliśmy na basen. Pływaliśmy, zjeżdżaliśmy na dużej zjeżdżalni wodnej. Bardzo fajne się bawiliśmy.
We wtorek pojechaliśmy do sali zabaw, gdzie miło spędzaliśmy  czas. Gdy wracaliśmy było już ciemno , ponieważ byliśmy tam 2 godziny.
W środę pojechaliśmy do babci i zostaliśmy na noc.
W czwartek zjedliśmy śniadanie i parę godzin później pojechaliśmy do Warszawy. Byliśmy głodni, więc pojechaliśmy na obiad do restauracji gdzie pracuje mój tata. Później ciocia zawiozła nas do domu, gdzie czekała na nas nasza mama. Ciocia odjechała do swojego domu.
W piątek pojechaliśmy do laryngologa, gdzie miałam umówioną wizytę od paru miesięcy, i tak zakończyły się moje ferie zimowe.                                                                                 

Zosia Przeździecka 4b

Moje ferie zimowe


         Ferie w tym roku rozpoczęły się w Warszawie w dniu 13 lutego.
Był to dla mnie czas odpoczynku, ale również okazja do przeżycia wielu przygód.
         Pierwszy tydzień ferii spędziłam w Warszawie. Każdego dnia pomagałam mamie w porządkowaniu domu, w którym obecnie mieszkamy do czasu przeprowadzki do nowego bloku. Moja praca polegała na segregowaniu rzeczy poprzez oddzielenie tych, których już nie będę używała. Część z nich oddałam potrzebującej rodzinie, zaś przeczytane czasopisma zaniosłyśmy razem z mamą na makulaturę.
Codziennie powtarzałam materiał do konkursu Galileo z języka polskiego, który odbędzie się 3 marca.
         W pierwszym tygodniu ferii, każdy dzień kończył się 2, 3- godzinnym treningiem w moim klubie sportowym „Acro Dance”, do którego należę cztery lata. Miałam zajęcia z akrobatyki, jazzu, tańca nowoczesnego, disco dance, gimnastyki ogólnorozwojowej.
          W drugim tygodniu ferii pojechałam na narty do Białki Tatrzańskiej.
Od poniedziałku do czwartku, zaraz po zjedzonym śniadaniu, wyruszałam na stok narciarski. Przez kilka godzin pokonywałam najwyższe szczyty Białki Tatrzańskiej. Moja najdłuższa trasa wyniosła 1 kilometr. Jazda na nartach była niezapomnianą przygodą i pomimo że wiatr wiał mi prosto w oczy, nie poddawałam się.
         Codziennie, po obiedzie, przez godzinę powtarzałam materiał z przyrody do konkursu Galileo.
         Wieczorami razem z przyjaciółmi spotykaliśmy się na grze w „piłkarzyki”, a jednego wieczoru poszliśmy na łyżwy.
         W piątek, dzień przed wyjazdem do domu, pojechałam na wycieczkę do Zakopanego. Wjechałam kolejką na Gubałówkę oraz kupiłam pamiątki.
         Na zakończenie pobytu w Białce Tatrzańskiej odwiedziałam baseny termalne, aby przed długą podróżą zrelaksować się w ciepłej wodzie.

         Ta przerwa zimowa pozwoliła mi odpocząć oraz nabrać nowych sił do nauki w drugim semestrze.  
Natalia Palkie 4b