Strony

poniedziałek, 17 listopada 2014

Przygoda ze scooteringiem

Witam gorąco wszystkich.

Tak jak obiecałem - zaczynamy przygodę ze scooteringiem. Postaram się przybliżyć Wam ten sport. Sam dopiero niedawno się nim "zaraziłem". Jest to sport wyczynowy i trzeba przestrzegać w nim określonych zasad. Uwaga ! Zaczynamy!
Odcinek 1.

Na początku chciałbym powiedzieć kilka słów o wymaganym sprzęcie.
Scootering jest jazdą wyczynową na hulajnodze i przede wszystkim musicie zaopatrzyć się w hulajnogę . Ja - ponieważ też dopiero się uczę - polecam sprzęt, który można nabyć w każdym sportowym sklepie.  Mam nadzieję, że każdy wie, gdzie w Warszawie można kupić fajny, niedrogi sprzęt. Ja składałem pieniądze na swoją pierwszą hulajnogę ok. pół roku. Poniżej wklejam fotkę mojej ulubionej hulajnogi.



Nie będę tutaj pisał jakie mają być kółka itd. Najlepiej przy kupnie poradzić się sprzedawcy, ale przede wszystkim musicie wziąć pod uwagę, że będziecie na tej hulajnodze ,,skakać" i wykonywać różne ewolucje -  w slangu scooteringowym nazywamy je trickami. Musicie więc dobrze czuć się na swojej hulajnodze i musi ona być dosyć masywna ( plastikowe części odpadają ! ) .
Dla tych, którzy lubią się wywracać polecam nakolanniki i nałokietniki. Ale podstawą jest KASK!!!
W dzisiejszym odcinku to tyle.W następnym postaram się omówić i pokazać podstawowe tricki.Dla zachęty wklejam też krótki filmik. DO ZOBACZENIA :)




                                                                                                                          Verniqr

Starożytna olimpiada

  W roku 884 przed narodzeniem Chrystus król Ifitos chciał położyć kres wojnom rujnującym jego kraj, udał się do wyroczni delfickiej, wieszczki Apollina. Poleciła mu ona zorganizować zawody, w których będą mogli uczestniczyć Grecy. Wybrano olimpiadę i pierwsze igrzyska rozegrano jeszcze w tym samym roku. Igrzyska organizowano co 4 lata. Trwały 6 dni. (nie chodzi o początek olimpiady)
  Dlaczego kobiety nie miały wstępu do Olimpii?
Kobiety nie mogły uczestniczyć w igrzyskach ani ich oglądać. Złamanie zakazu groziło śmiercią. Sport był szlachetnym zajęciem i uznawano, że nie są go godne. Igrzyska były domeną wolnych mieszkańców greckich miast. Cudzoziemcy i niewolnicy nie mogli w nich uczestniczyć. Tym różniły się one od współczesnych igrzysk, które w roku 1896 dopuściły do zawodów wszystkich... poza kobietami, które musiały czekać na ten przywilej do 1928 roku!
  Dlaczego starożytni sportowcy byli nadzy?
Na samym początku sportowcy mieli przepaskę na biodrach. W roku 720 przed narodzeniem Chrystusa atleta Orsippos z Megary zgubił przepaskę na trasie biegu. Nie przeszkodziło mu to zupełnie w zajęciu pierwszego miejsca. Organizatorzy podjęli decyzję, że zawodnicy będą odtąd nadzy. Nawet sędziów zmuszono do zdjęcia okryć.
  Jak nagrodzono zwycięzców?   
Byli koronowani  wieńcem oliwnym i zdobywali amforę oliwy z oliwek. Po powrocie do rodzinnego miasta zawodnik otrzymywał od władcy 500 drahm-sumę niebotyczną na owe czasy- i pozostawał bohaterem do końca życia.

                                                                                                                                           Sharko

środa, 12 listopada 2014

Dyskoteka szkolna

Dzisiaj 12.11.2014 r. odbyła się dyskoteka szkolna dla klas 4-6. Zaczęła się o 17.15 a skończyła o 19.15 czyli trwała aż dwie godziny. Były kolorowe światła, sztuczny dym oraz wiele super piosenek. Wszyscy byliśmy zadowoleni i roztańczeni. Większość osób chyba przynajmniej raz musiała odpocząć.  Po dyskotece wszyscy zeszliśmy do szatni, a podczas przebierania omawialiśmy przebieg dyskoteki. Sądzę ,że każdej osobie- mnie również, bardzo się podobało.
Tosia

sobota, 8 listopada 2014

WWF

WWF to organizacja ekologiczna o charakterze międzynarodowym. Została stworzona 29 kwietnia 1961 roku przez dyrektora generalnego UNESCO Juliana Huxleya ,który podczas podróży do Afryki zauważył zniszczenie środowiska i liczne polowania mogące doprowadzić do wymarcia fauny tego niezwykłego kontynentu. Pomysł stworzenia tej organizacji poparli ornitolog Max Nicholson i wiceprezydent IUCN Peter Scott- autor logo WWF ( czarno-biała panda ). Siedzibą organizacji stała się Szwajcaria. Z czasem zostały stworzone inne oddziały w wielu krajach świata. Od początku swojego istnienia WWF gromadzi fundusze niezbędne do ochrony przyrody. Zadaniem fundacji jest nie tylko ratowanie ginących zwierząt ,ale również przeciwdziałanie zniszczeniu środowiska.  W latach 80 XX wieku wspólnie z IUCN oraz UNEP, WWF stworzył Światową Strategię w Zakresie Przyrody , którą podpisał Sekretarz Generalny ONZ. Strategia, którą równocześnie opublikowano w 34 stolicach świata, stała się podstawą spojrzenia na ochronę środowiska. Stowarzyszenie zatrudnia około 4500 pracowników na całym świecie.

Tosia

Historia czekolady

W tym wpisie przedstawię historię czekolady, największego przysmaku dzieci. Pewnie trudno uwierzyć, że przed wiekami czekolada wcale nie była słodka. Zanim uzyskała współczesny smak przechodziła przez różne etapy. Niegdyś była przysmakiem dla majętnych. Pierwszym człowiekiem pochodzącym z Europy , który jej spróbował był Krzysztof Kolumb. Chyba żaden z nas nie wyobraża sobie życia bez czekoladowych słodkości. Czekolada nie jest współczesnym produktem , lecz dopiero w XIX wieku zaczęto ją wytwarzać w formie , którą znamy teraz. Jej historia sięga czasów , gdy zaczęto uprawiać kakaowce. Około trzech tysięcy lat temu u wybrzeży zatoki meksykańskiej ziarna drzewa kakaowego przykuły uwagę Olmeków. Kolejnymi cywilizacjami uprawiającymi tę roślinę byli Majowie i Aztekowie. Oni przyrządzali z ich nasion gorzki i ostry napój przyprawiany chili i wanilią. Majowie spożywali go na świętach oraz podczas obrzędów i rytuałów. Można przypuszczać , że nam-przyzwyczajonym do słodkich tabliczek czekolady nie przypadł by do gustu ten napój. Jak już wcześniej wspomniałam pierwszym Europejczykiem próbującym tego napoju był Krzysztof Kolumb , lecz można było się spodziewać , że napój nie przypadł mu do gustu bowiem był pikantny i gorzki. Ziarna kakaowca pojawiły się w Hiszpanii za sprawą hiszpańskiego konkwistadora. Pierwsi Europejczycy którzy pijali czekoladę doprawiali ją cukrem i wanilią co sprawiło , że stała się ich przysmakiem. Następnie czekoladowy smakołyk pojawił się we Francji dzięki hiszpańskiej księżniczce Annie żonie Ludwika XIII. Pierwsze pralinki pojawiły się w drugiej połowie XVII wieku. Wymyślił je kucharz Ludwika XVI , który nosił nazwisko Pralin. Przełomem w historii czekolady było produkowanie jej w formie tabliczki. Stopniowo ulepszali ją Holender Konrad Jan van Houten oraz Szwajcar Rudolf Lindt. Do końca XIX wieku  czekoladowe wyroby stawały się coraz bardziej dostępne i wymyślne. Muszę się przyznać , że sama pisząc tę pracę jadłam czekoladowe cukierki.
Tosia

środa, 5 listopada 2014

Piłka nożna

  W piłkę grano na polach (boiska nie istniały) długimi godzinami (nie było ograniczeń czasowych), z dowolną liczbą zawodników. Nie było żadnych zasad. Uderzenia pięścią, nogami, wyścigi - wszystko to było dobrze widziane. Całe miasteczka toczyły ze sobą walki: żonaci z kawalerami, mnisi i księża z parafianami...
  Przed 2500 lat Chińczycy wymyślili grę w piłkę, którą kopało się nogami i nazwali ją Tsu chu. ,,Tsu" oznaczało kopnięcie a ,,Chu" w piłkę wykonaną ze zwierzęcej skóry. Gra szybko przyjęła się w wojsku,  służyła tam do ćwiczeń. Wojownicy zastępowali piłkę głową nieprzyjaciela, co bardzo motywowało wojowników do walki.
  W 1314 roku król Anglii wydał zakaz gry w piłkę na ulicach Londynu. A w owym czasie grano w nią masowo. Drużyny składające się ze 100 zawodników uganiały się za piłką. Celem gry było zatrzymywanie piłki i to jak najdłużej. Wszystkie chwyty dozwolone: ,,pracowano" nogami, rękami, łokciami. Gonitwy i potyczki trwały długo. Jeśli nikt nie opatrywał rannych, bywali zadeptywani. Po każdym meczu chowano zmarłych.
  Kobiety rzadko grywały w piłkę aż do lat 20.XX w. W tym okresie z kolei ich stroje sportowe, wymachujące w powietrzu nogi i krótkie włosy wywoływały zgorszenie. Zabroniono im więc gry w piłkę! W roku 1991 zakaz cofnięto i kobieca piłka nożna znalazła się wśród dyscyplin olimpijskich. Damskie kluby piłkarskie liczą ponad 20 milionów zwolenniczek.
 
                                                                                                                             Sharko

wtorek, 4 listopada 2014

Przygody Katherine



Rozdział trzeci
 
                Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Obok mnie na krześle siedziała pielęgniarka i majstrowała przy dziwnym ekranie. Jęknęłam, a kobieta odwróciła się. Miała czerwone usta, czarne włosy do ramion i szare oczy. Przyłożyłam ręce do głowy i palcami wskazującymi potarłam sobie skronie. Głowa bolała trochę mniej, ale tylko trochę. Usiadłam i spuściłam stopy na ziemię. Na gołej skórze poczułam zimno podłogi. Cofnęłam je i zaraz z powrotem postawiłam na ziemi. Prawą ręką złapałam poręcz łóżka. Chciałam wstać, ale pielęgniarka cofnęła mnie ruchem ręki. Podwinęłam nogi i zaplotłam ręce na kolanach. Odwróciłam głowę i spojrzałam w okno. Za szybą szalała burza. Wpatrywałam się w błyskawice. Nagle coś huknęło. Szybko zatkałam uszy rękami.
- Odwróć się! – To był głos pielęgniarki. Miała chłodny i nieprzyjemny ton.
- A… Może pani powtórzyć ? Nie usłyszałam.
- Odwróć się! Mam Ci zrobić badania. No już.
Posłusznie odwróciłam się i z trudem oderwałam wzrok od burzy. Było w niej coś… coś magicznego ? Niezwykłego ? I pięknego. Od małego lubiłam burze. Pamiętam, zawsze siadałam przy oknie, wpatrywałam się w błyskawice i słuchałam grzmotów, jakby to była najpiękniejsza muzyka. Pielęgniarka złapała mnie za rękę i zmierzyła tętno. Potem podłączyła moją rękę do ekranu. Gdy sięgała do drugiej, do pokoju wpadł Kamil. Miał na sobie czarny płaszcz z mnóstwem kieszeni. Na głowę miał zarzucony kaptur.
- Synu, zdejmij kaptur. – Powiedziała pielęgniarka.
- Nie jestem twoim synem.- To zdanie chłopak wycedził przez zęby, ale zdjął czarny materiał z głowy.
- Ta... Poczekaj chwilę widzisz, że robię badania.
- Aha. – Powiedział i usiadł na krześle przy łóżku.
- Cześć ?- Postanowiłam się wtrącić.
- Hej. Mam do ciebie… Sprawę.
Pielęgniarka odpięła ode mnie urządzenie, spisała coś z monitora i szybkim krokiem wyszła.
- Ta.. To chyba twoje, nie ?- Kamil podał mi bransoletkę na rzemyku.
- Och. Skąd wiedziałeś ?- Uściskałam go i szybko założyłam bransoletkę.
- No… Potem się dowiesz. – Rzekł tajemniczo. – Do zobaczenia, Katherine. Przygotuj się.
- Na co ?! – Byłam całkiem zdezorientowana. O co mogło mu chodzić ? Na co mam się przygotować ?!- Czekaj! Na co ?!
Nie odpowiedział. Wyszedł szybko zakładając kaptur. Usiadłam na łóżku i zapatrzyłam się w okno. Na niebie był księżyc w pełni i burza. Patrzyłam w nią… aż usnęłam.

                                                                                                                                           ~Husky

Niecodzienna rozmowa

Dialog
 - Witaj, słoneczniku! Widzę, że masz łodygę taką jak promień.
- Dzień dobry, słońce! Podoba Ci się?
- O tak! Widziałem, jak obsiadły Cię wróble, gdy stałeś w zenicie.
- Aha. Ja ostatnio podziwiałem, jak dźwigasz kulę słonecznika, a później zanikasz o zachodzie.
 - Tak, robię to codziennie po to, aby było jasno, ciepło, ale również dlatego, że gdy jestem na niebie, Ty zwracasz ku mnie swój środek! 
- Masz racje, mój przyjacielu! Stąd pochodzi właśnie moja nazwa. Czy masz jeszcze jakieś inne zajęcia?
- Tak, czasem  na przykład gubię nasiona, czyli promyki wschodząc o świcie.
- Aha, dopiero teraz zrozumiałem, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni!
- Tak. Są dwa słońca- słoneczniki, lecz tylko jednego z nich można zerwać, chwycić do ręki i wynieść jak lampę na drogę.
 - Wiem, ze mówisz o mnie, lecz to Ty będziesz większą lampą oświetlającą całą drogę!
- Chyba masz rację. A teraz żegnam Cię, ponieważ pora, abym już zachodziło.
- Do zobaczenia jutro!
Kriss    

poniedziałek, 3 listopada 2014

Tajemniczy ogród

                                           Tajemniczy ogród
"Tajemniczy ogród" to lektura klas 5 . Powieść  ta opowiada o 3-dzieci  Colinie , Diku oraz o Mary- głównej bohaterce . Marry urodziła się w Indiach . Jej  motka zajmowała się tylko życiem towarzyskim, więc po urodzeniu dziecka oddała je pod opiekę hinduskiej opiekunce . Dziewczynka miała ojca . Pewnego razu Mary dowiedziała się, że kraj opanowała choroba "cholera " . Wszyscy  umarli . Mary była straszną kapryśnicą . Nagle dowiedziała się ,że wyjeżdża do wuja Cravena . W domu, który miał  ok. 100 pokoi Mary przeżyła  niesamowite przygody . Poznała  służącą wuja  Cravena ,panią Medlock , Martę pokojówkę , Dika brata Marty , Colina syna pana Cravena , Bena ogrodnika oraz lorda Cravena . Troje dzieci odnajduje ogród zmarłej pani Craven zamknięty przez 10 lat . Sprawdzian z  lektury na pewno zaliczę,  ponieważ ta książka była świetna .
                          
                                                                                                           molka18

Porady odpowiedzialnej opiekunki psa

Witajcie, opowiem wam o moim psie.
Mój pupil nazywa się FIDO, ale mówię na niego fidus , piesu albo po prostu fid.
Piesek jest rasy yorkshire terier. Ma on 6 lat i zna wiele sztuczek na przykład hop, siad, daj łapę, paf (ponieważ „zdechł pies” było za długie) i kilka innych. Jest to pies niewielkiej rasy. ma on 6 lat, ale cały czas zachowuje się jak szczeniak. Z posiadaniem psa wiąże się wiele odpowiedzialności. Opiekun powinien wychodzić  z nim na spacery, myć, tresować, dawać jedzenie i dolewać wodę. Dzielę się tymi obowiązkami z moja siostrą i rodzicami. Posiadanie psa sprawia mi wielką  przyjemność.
Taki pupil jest dobrym rozwiązaniem  dla osób, które mało się ruszają, ponieważ z takim psem żal się nie pobawić. Pies nie jest dobrym rozwiązaniem dla osób , które wyjeżdżają w wakacje, a nie mają gdzie go zostawić. Każdy. kto zdecyduje się na taką rasę, musi się pogodzić z tym, że będzie próbował złapać każdego gryzonia, którego wyczuje ,ponieważ kiedyś były tak tresowane. Kocham wszystkie zwierzęta i podejrzewam, że będę  miała jakieś w przyszłości. 

Hanuta





Wędkarstwo

  Istnieją trzy odmiany wędkarstwa: spławikowe, spiningowe i morskie. Polacy najczęściej wędkują w sposób spławikowy i spiningowy. Naszym ulubionym jest spławikowy. Największymi polskimi rybami są szczupak i sum a najmniejsze to ukleja i płotka. Rekord wielkości suma to 251 cm i 107 kg. Ten wynik robi wrażenie nawet na zawodowych wędkarzach. Rekord szczupaka to 142 cm i 25 kg. Naszą ulubioną rybą jest sandacz od pseudonimu Sandacz007. Jest to bardzo interesująca ryba.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         Sharko i Sandacz007

Recenzja gry ,,Flappy Bird’’.



 Gra pt. ,,Flappy Bird‘’ zajmuje 2 miejsce z najbardziej denerwujących gier na świecie. W samej grze skacze się żółtym ptakiem, który  odbija się od powietrza pomiędzy dwoma zielonymi rurami, którymi przechodził Mario z gry ,,Super Mario Bros’’ i innych wersji tej gry. Na tle rur i ptaka jest miasto. Mój rekord to 16, a grałem 30 minut.


Łatwość gry: 4/10                                  
                                                                                        Ogólnie: 8/10



2004diablO$

Bródnowski Uniwersytet Dzieci



Cześć!
W tym roku będziemy pisać o wykładach na Bródnowskim Uniwersytecie Dzieci. 
                                                                                                              Nutka i Kicia Kocia

niedziela, 2 listopada 2014

Kraina Eola


W tegoroczne wakacje odwiedziłam mojego wujka Krzyśka, który mieszka w Holandii, niedaleko od Amsterdamu. Wszystkie walizki były już dawno spakowane, więc wsiadłam do samolotu ze starszą siostrą Kasią, dziadkami i polecieliśmy. Miła pani stewardesa przyniosła ciepłą herbatkę. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie i tylko na chwilę zamknęłam oczy...
Za szybą płynęły pierzaste chmurki. Pomyślałam, że wyjdę przez okno i spróbuję ich, czy są tak samo słodkie, jak wata cukrowa. Gdy tylko wzięłam kawałek do buzi, podszedł do mnie starszy pan z siwą brodą i powiedział:
- Dzień dobry dziewczynko, nazywam się Eol, władca krainy wiatrów. A Ty, jak masz na imię?
- Jestem Karolina - odpowiedziałam zdziwiona.
- Witaj Karolinko. Nie zjadaj moich chmurek, to dla mnie bardzo ważne - poprosił.
- Dobrze, ale dlaczego to takie istotne? - zapytałam.
- Służą m i one do ochrony przed psotami moich podopiecznych - rzekł starzec.
- Jakimi psotami? A kim są w ogóle Twoi podopieczni?
- Mam ich czterech: Boreasz, bóg północnego wiatru, Notos - południowego, Zefir - wschodniego i      Euros-zachodniego. Najgorszy jest Boreasz, ciągle mam przez niego zachlapane ludtra w zamku.
- Jak to możliwe? - spytałam.
- Ten bóg północnego wiatru, wywołuje tak silne burze na morzu, że gdyby nie moje obłoczki, to      wszystkie krople wody wpadałyby do salonu. Na szczęście, są tylko na lustrach w holu.
- Ojejku! Rzeczywiście, masz z nim utrapienie. Już nie będę zjadała twoich chmur, chociaż  wyglądają pysznie - obiecałam.
- Dziękuję, grzeczna dziewczynko! Jak dotrzesz do celu, na pewno dostaniesz w nagrodę prawdziwą watę cukrową - zapowiedział.
- Do widzenia i miłej podróży - odparł i uśmiechnął się władca.
Wróciłam do samolotu, usiadłam na swoim fotelu i otworzyłam oczy. Babcia powiedziała mi, że jesteśmy już niedaleko. Dziadek poczęstował mnie cukierkiem, a Kasia dodała, iż jak dotrzemy na miejsce, to Krzysiek kupi nam ogromne waty cukrowe. i puściła do mnie oczko.

Koralik

sobota, 1 listopada 2014

Halloweenowa historia

W małym miasteczku nieopodal Krakowa żyła sobie 11 letnia Ola. Był koniec października więc Halloween zbliżało się dużymi krokami. To było chyba ulubione święto Oli. Można to było poznać między innymi dlatego, że już od dawna miała strój czarownicy, dynię oraz wszystkie inne rzecz potrzebne do niezapomnianego przyjęcia. Już jutro wypadał 31 października, więc Ola wraz z zaproszonymi koleżankami omawiały przebieg imprezy. Nadszedł halloweenowy wieczór. Ola była już przebrana i czekała na przyjaciółki, które stopniowo się pojawiały. Po trzech godzinach tańca i zabaw, zmęczone dziewczynki przysiadły na dywanie i w tym momencie w kominku pojawił się zielony ogień, który  pochłonął Olę i jej koleżanki. Wszystkie znalazły się w miejscu pełnym halloweenowego nastroju. Wszyscy byli przebrani w zaskakująco realistyczne stroje, wszędzie latały nietoperze, a przerażające dynie zdawały się szeptać między sobą. Ola zaczepiła przechodzącego obok mężczyznę przebranego za wilkołaka i zagadnęła:
-Czy wie Pan może co to za dziwaczne miejsce?
-Ale z Was zabawne młode wiedźmy-odpowiedział wilk śmiejąc się ochryple.

Z tej krótkiej rozmowy wszystkie dowiedziały się, że ci ludzie wcale nie są przebrani i myślą,  iż one również należą do tego świata. Chodziły bardzo długo, a po drodze zapytały o swój pobyt jeszcze wiele osób, lecz każda z nich zareagowała tak samo jak wilkołak. Wreszcie spotkały bardzo tajemniczego ducha i on jedyny udzielił odpowiedzi na ich pytanie. Trafiły one do świata Halloween-  gdzie to święto trwa cały rok. Dzieci chciały go jeszcze spytać o to, jak powrócić do domu,  ale on zniknął tak szybko jak się pojawił. Po raz pierwszy w życiu Ola zaczęła się bardzo bać i myśleć, że już nigdy nie wróci do domu. Z resztą jej koleżanki miały podobne odczucia. Gdy tak siedziały pod zeschniętym dębem pojawił się znany im duch, który wcześniej powiedział gdzie się znajdują. Patrzył na nie, widocznie  nad czymś się zastanawiając. Kiedy dziewczynki zauważyły jego obecność zaczęły nieprzerwanie patrzeć na niego zapłakanymi oczami. W końcu duch powiedział zimnym lecz wesołym jak na ducha głosem, że  zabierze je do domu. Nie minęła minuta a wszystkie znów siedziały na  dywanie w domu Oli, sądząc iż to był tylko sen. Natomiast duch, który pomógł dziewczynkom już na zawsze pozostał w tym domu.
Tosia