środa, 6 listopada 2013
Gdyby nie różnice świat byłby nudny..
Każdy ma inne zainteresowania , każdy lubi co innego , zastanówcie się przez chwilę .. Jakby każdy uwielbiał kolor różowy, to cały świat byłby różowy , chcielibyście tego ? Ja niezbyt . Dzięki temu, że nie każdy lubi ten sam kolor, mamy kolorowy świat ! . Niektórzy wolą np. muzykę pop, niektórzy inną , nie oceniajmy ludzi przez to jak wyglądają lub jakiej muzyki słuchają . Oto moja dobra rada: zanim kogoś ocenisz, na początku lepiej go poznaj . Dzisiaj na szkółce pisarskiej (na której kontrolujemy naszego bloga , aby nie panował chaos) nauczyłam się jednej rzeczy: nie oceniajmy ludzi po gatunku muzycznym , jeżeli nie interesuje nas ten sam typ muzyki, poszukajmy innych wspólnych zainteresowań. Moim zdaniem naszym wspólnym zainteresowaniem jest pisanie, dlatego uczęszczamy na szkółkę pisarską .W każdej sytuacji musimy znaleźć jakieś zgodne wyjście. Każdy z nas jest inny (na swój sposób) , powinniśmy doceniać to jakimi jesteśmy wartościowymi ludźmi .
Happy
Happy
Rozdział 4
Jechałyśmy
jeszcze ponad 6 godzin w miłej atmosferze rozmów, piosenek i błogiej ciszy.
Koła pociągu stukały o szyny, a my w ich rytm śpiewaliśmy piosenki. Stokrotka
spała wyjątkowo spokojnie. Teraz nie zajmowaliśmy wyznaczonych miejsc tylko:
wszystkie dzieci na miejscu Uli, a dorośli na miejscu jej mamy. Transporter
Stokrotki stał na moim miejscu. Co około godzinę przychodziła pani mówiąca:
-Dobry wieczór! Czy może chcą państwo coś zamówić? Menu i
cennik wisi przy każdym łóżku.
Na to przeważnie odpowiadaliśmy, że niczego nie
potrzebujemy. Mama kupiła mi cukierki i colę. Nad ranem zasnęłam na 2 godziny.
Wysiadłyśmy na peronie w Łebie.
Do ośrodka miałyśmy niedaleko. Szłyśmy razem z naszymi
bagażami i królikiem. Odebraliśmy kluczyki do naszych pokoi. Ja miałam pokój
nr14, a Ula nr13. Mogłyśmy rozmawiać przez balkon. Mieszkałyśmy w ośrodku
„Górnik”, znajdującym się blisko plaży.
Rozpakowałyśmy się i udałyśmy na plażę. Niestety,
spacerowałyśmy na niej krótko, ponieważ zbliżała się pora obiadu. Na obiad było
wyśmienite spaghetti. Zjadłam i wylizałam talerz. Na deser było ciasto
drożdżowe z galaretką agrestową i malinami. W cieście natomiast nie smakowała
mi galaretka, maliny zaś oddałam królikowi – zjadła i oblizała swoje śmieszne
wąsiki. Udałyśmy się z mamą na miasto. Jedną z atrakcji była przejażdżka
dorożką. Skorzystałyśmy z tej okazji. Klacz, która ją ciągnęła wabiła się
Diana. Miała kasztanową maść i kruczą grzywę. Była doskonała i szybka w biegach
kłusem. Zrobiłam jej całą sesję zdjęciową. Wróciłyśmy do ośrodka na kolację. Po
kolacji – zmęczone podróżą poszłyśmy spać.
Perła
Perła
Rozdział 3
Wyszłyśmy
przy dworcu kolejowym. Zadowolone poszłyśmy w kierunku peronu 4. Czekałyśmy na
pociąg jadący do Łeby i nagle z jednego z wielu głośników wydobył się dźwięk:
-Pociąg PKP Intercity wjedzie na peron nr4 z półgodzinnym
opóźnieniem! Za utrudnienia przepraszamy.
Wściekłam się, bo nienawidzę się nudzić – jak chyba każdy.
Mama widząc moją minę rzuciła szybko:
-Masz tu 10 złotych, pójdź do kiosku i kup sobie jakąś
książeczkę z zadaniami czy gazetkę. Długopis mam.
-Dobrze mamo! Dziękuję!
-Nie ma za co, po prostu cię kocham.
-Ja ciebie też! Wracam za 5 minut.
-Dobrze.
Wróciłam uradowana z gazetą Animal Planet z zadaniami.
-No, w końcu kupiłaś sobie jakąś mądrą gazetę. Brawo!
-Ja po prostu kocham zwierzęta!
-To już wiem.
Rozmawiałyśmy dalej, aż w końcu przyjechał pociąg.
-Violetta odsuń się od torów!
-Dobrze!
Wsiadłyśmy do przedziału nr5 i zajęłyśmy kuszetki – ja na
dole, a mama naprzeciwko. Nade mną leżała dziewczynka o imieniu Ula, a nad nią
jej brat – Tomek. Za to nad moją mamą była jej mama, a nad nią jej tata. W
przedziale było wesoło, panowała miła atmosfera. Rozmawialiśmy do 22:30. W
końcu postanowiliśmy, że pójdziemy spać, ale nikt nie mógł zasnąć. Po około
godzinie Ula zapytała się czy ktoś śpi. Na to wszyscy odpowiedzieli jej chórem:
-Nie,nie mogę zasnąć!
Więc zamiast spać całą noc prawie cały czas rozmawialiśmy.
Tylko co jakiś czas ktoś przysypiał na jakieś pół godziny. Okazało się, że Ula
też jest z Warszawy i mieszka niedaleko mnie. Dalej dowiedziałam się, że ma
tyle lat co ja i jedzie do tego samego ośrodka co ja. Zapowiadały się fajne
wakacje...
Perła
Perła
Rozdział 2
Pakowałam się co chwilę zadając sobie to samo pytanie:
" Wziąć, czy nie!? ".
Około północy do mojego pokoju weszła wściekła mama:
-Dlaczego jeszcze nie śpisz? - zapytała.
-Kazałaś mi się pakować – krzyknęłam.
-Tak, ale nie do północy! - wrzasnęła jeszcze głośniej niż ja
– Dokończ jutro!
-Dobrze! - położyłam się do łóżka, ale tej nocy nie spałam.
Cały czas zastanawiałam się co zrobię ze Stokrotką, w końcu około godziny 05:00
zasnęłam. Wstałam o 12:00 całkowicie wyspana. Zdjęłam opaskę na oczy, usiadłam
na łóżku. Przede mną, na podłodze stał transporter, smycz i szelki dla kota. Na
początku nie wiedziała po co mi to, w końcu nie mamy kota. Później
zorientowałam się, że to dla Stokrotki. Pewnie się dziwicie, dlaczego te
akcesoria przeznaczone były dla kota!? Bo mój królik był za bardzo
"puszysty". To przez to, że za dużo dawałam mu jedzenia. Pomyślałam,
że zjem śniadanie – mimo że nie byłam głodna, ale mama obiecała mi, że zrobi
tosty z dżemem, a ja najbardziej pod słońcem kocham je. Po spożyciu posiłku
dokończyłam się pakować. Później chodziłam po domu pytając mamę co chwilę :
"Kiedy wyjeżdżamy?". Na co ona odpowiadała "Za chwilę". W
końcu wybiła ta godzina, w której wyszłyśmy z domu, wsiadłyśmy do autobusu
jadącego w stronę stacji kolejowej. Ledwo co dałyśmy radę wykonać tą czynność z
moimi sześcioma walizkami, dwiema torbami i jedną naprawdę dużą torbę (bagaż
podręczny) oraz jedną walizkę mojej mamy.
Perła
Perła
Rozdział 1
Był piękny,
słoneczny poranek. Wstałam z łóżka, podeszłam do klatki ze Stokrotką (tak ma na
imię mój królik). Otworzyłam drzwiczki i wyjęłam zwierzątko. Usiadłam na
podłodze i położyłam ją sobie na kolanach. Głaskałam czule jej futerko, a ona
ruszała szybko noskiem i wąsikami. Wstałam, postawiłam królika na dywanie, a
sama dosypałam jej karmę do miski. Od razu wskoczyła do klatki i wzięła się za
jedzenie. Spożyłam śniadanie, umyłam zęby i całe ciało, założyłam bluzę, buty,
czapkę i poszłam do szkoły. Lekcje … jak lekcje – zawsze nudne. Dzisiaj zaś
było wyjątkowo – był ostatni dzień szkoły. Mimo to nie cieszyłam się na powrót
do domu, ponieważ rodzice nie chcą nigdzie ze mną wyjechać. Wybił ostatni
dzwonek. Około
godziny 13:00 szczupła, wysoka postać o prostych jak drut włosach o rudej
barwie szła w stronę ulicy Miodowej 20. Miała ona jaskraworóżową sukienkę
na ramiączka, sięgającą prawie do kolan. Na stopach nosiła zaś czarne balerinki
z materiałową, różową kokardą w cekiny. Miała na imię Violetta, jej wiek to
prawie 16 lat. Byłam nią ja. W końcu doszłam na miejsce, otworzyłam drzwi,
weszłam do środka i zamknęłam je za sobą. Rzuciłam torbę. Usiadłam na stołku,
który zrobił dla mnie mój dziadek, kiedy miałam 3 lata. Miał on wyrzeźbione
maliny, truskawki i czereśnie, ponieważ twierdził on ,iż jestem bardziej
słodziutkim małym dzieckiem niż wszystkie te owoce razem wzięte. Zdjęłam buty i
poszłam do jadalni oczekując na pyszny, ciepły obiad. Myliłam się. Mama stała
na środku pokoju ze swoją miną oznaczającą „dziś zjemy na mieście”, ale ku
mojemu zdziwieniu powiedziała:
-Leć do pokoju! Połóż się w łóżku, przykryj się kołderką. Pewnie jesteś zmęczona po całym roku szkolnym? Zaraz przyniosę Ci ciepły koc, który skończyłam robić kiedy byłaś w szkole. Dostaniesz również gorący obiad do łóżka. Wypuść Stokrotkę z klatki, już wyczyściłam jej małe mieszkanko.
-Tak mamo, jestem zmęczona i głodna! - powiedziałam zdziwiona i przerażona zarazem, iż z mamą jest coś nie tak ( w końcu sprzątnęła Stokrotce w klatce, a ona nigdy tego nie robi, bo twierdzi, że to jest obrzydliwe)
-Leć do pokoju! Połóż się w łóżku, przykryj się kołderką. Pewnie jesteś zmęczona po całym roku szkolnym? Zaraz przyniosę Ci ciepły koc, który skończyłam robić kiedy byłaś w szkole. Dostaniesz również gorący obiad do łóżka. Wypuść Stokrotkę z klatki, już wyczyściłam jej małe mieszkanko.
-Tak mamo, jestem zmęczona i głodna! - powiedziałam zdziwiona i przerażona zarazem, iż z mamą jest coś nie tak ( w końcu sprzątnęła Stokrotce w klatce, a ona nigdy tego nie robi, bo twierdzi, że to jest obrzydliwe)
– Dziękuję za troskę! Zrobiłam to o co mnie poprosiła.
Spełniła ona swoje obietnice. Zjadłam i po dziesięciu minutach zasnęłam. Ranem
obudził mnie dotyk miękkiego futerka i głos kogoś dorosłego. Otworzyłam oczy i
ujrzałam stojącą nade mną mamę z królikiem na rękach.
-Hej, skarbie! - krzyknęła – Mam dla ciebie niespodziankę!
-Daj spokój, żeby mi to powiedzieć musiałaś mnie budzić tak wcześnie? - odparłam zmęczona,prawie przez sen – Powiesz mi później!
-Hej, skarbie! - krzyknęła – Mam dla ciebie niespodziankę!
-Daj spokój, żeby mi to powiedzieć musiałaś mnie budzić tak wcześnie? - odparłam zmęczona,prawie przez sen – Powiesz mi później!
-Naprawdę, nie chcesz usłyszeć? Ta niespodzianka jest
związana z twoimi marzeniami.
-Mów, tylko zwięźle!
-Jedziemy nad morze!
- Naprawdę? Dziękuję ci mamusiu! - powiedziałam jakby zapominając o tym, że parę sekund temu jeszcze byłam strasznie śpiąca – Kiedy wyjeżdżamy?
-Nie ma za co! - odpowiedziała – Jutro wieczorem, idź się pakować!
-Dobrze mamo!
Perła
-Mów, tylko zwięźle!
-Jedziemy nad morze!
- Naprawdę? Dziękuję ci mamusiu! - powiedziałam jakby zapominając o tym, że parę sekund temu jeszcze byłam strasznie śpiąca – Kiedy wyjeżdżamy?
-Nie ma za co! - odpowiedziała – Jutro wieczorem, idź się pakować!
-Dobrze mamo!
Perła
poniedziałek, 4 listopada 2013
Macie jakieś ciekawe pomysły ?
Witam Wszystkich ,którzy czytają naszego bloga ! Macie pełno pomysłów, które nie mieszczą się w waszej głowie lub macie pełną szufladę przeróżnych opowiadań ? . Mogę je dla was zamieścić na tym blogu. Wystarczy wysłać do mnie, oto mój adres : happy@sp114.edu.pl Piszcie śmiało !
Happy
Happy
Mystical Life -Strona 3 i 4
Przepraszam was że tak długo nie wstawiałam komiksu, zepsuł mi się blog i nic nie mogę napisać. Teraz piszę z pracowni komputerowej w szkole,ale nie wiem czy uda mi się naprawić błąd na moim komputerze. Z grubsza to kolejne dwie strony :)


~AyaKey
~AyaKey
niedziela, 3 listopada 2013
Ocalmy od zapomnienia...
dokąd pamięcią się im płaci."
Wisława Szymborska Rehabilitacja
Ta myśl naszej nieżyjącej już poetki, laureatki Litarckiej Nagrody Nobla doskonale wpisuje się w wymowę posta "Żołnierze Wyklęci - pamiętamy! ". To pamięć żyjacych wyznacza granicę istnienia umarłych.. W tych listopadowych dniach odwiedzamy groby naszych najbliższych, przyjaciół i znajomych, ale także tych, którzy stali się dla nas wzorem ze wględu na to, czego dokonali, jakie postawy życiowe prezentowali i jakich wartości bronili, poświęcając to, co najcenniejsze - własne zycie. O takim człowieku - bohaterze w piekny sposób napisał Metal Forever. Ocalic od zapomnienia, ocalic dla potomnych, to cel, który przyświeca pracownikom Muzeum Powstania Warszawskiego, którzy spisują i dokumentują wspomnienia powstańców warszawskich i sybiraków. Oni są jeszcze wśród nas, mogą dawać świadectwo, gdyż żyli w tamtych czasach i doświadczali tamtej rzeczywistości. Jeszcze chwila i odejdą,...
Zachęcam do prezentowania na naszym blogu postaci, które chcielibyście ocalić od zapomnienia.
Piszcie do nas - adresy w zakładce Kontaktt.
Maria Lech
Żołnierze Wyklęci - pamiętamy!
BOLESŁAW KONTRYM - ŻOŁNIERZ WYKLĘTY
Żołnierze Wyklęci byli żołnierzami
Armii Krajowej (AK), ściganymi po II wojnie światowej. Powodem były ,,przestępstwa’’
(zmyślone czyny i fałszywe oskarżenia) zarzucane im przez Ministerstwo
Bezpieczeństwa Publicznego i rząd kraju. Zarzuty były kłamstwami, by rząd mógł
kontrolować i eliminować żołnierzy, którzy nie zgadzali się na nową tyranię. Jednak
żołnierze wyklęci byli niezłomni, za co zapłacili swoim życiem. Według mnie ich
zachowanie było bohaterskie, a rządu - wręcz przeciwnie.
Bolesław Kontrym,
pseudonim Żmudzin był przykładem żołnierza doskonałego. Był prawdomównym i
odważnym człowiekiem. Każdego dnia dawał przykład, jak być prawdziwym patriotą
nie mówiąc o tym, a tylko i wyłącznie dokonując czynów. Walczył m.in. w AK,
Cichociemnych. Był wzorem do naśladowania. Zginął broniąc do końca ludzkiej
godności i prawdy.
Odnoszę
się do niego i tych wydarzeń, w których uczestniczył oraz pozostałych żołnierzy
wyklętych z dużym podziwem i uznaniem. Gdy myślę o tamtych czasach to czuję, że
nie były one łatwe. Stawiały one ludzi przed trudnymi, a nawet tragicznymi wyborami.
Wolę zdecydowanie dzisiejsze czasy, bo nie wymagają od nas takich poświęceń.
Jednak postawa żołnierzy wyklętych jest godna naśladowania również we
współczesnym świecie. Dlatego należy o nich pamiętać.
Aby
uczcić pamięć o Bolesławie Kontrymie przez kilka dni września, października i
listopada w ubiegłym roku odwiedzałem miejsca w Warszawie, z którymi był on związany. Pierwszym
miejscem był Cmentarz Powązkowski (zdjęcie nr 5), gdzie znajduje się
symboliczny grób Żołnierzy Wyklętych, w tym mojego bohatera. Tam też zrobiłem
pierwsze zdjęcie, aby uczcić pamięć o Żmudzinie. Kolejno odwiedzane przeze mnie
miejsca wiązały się z akcjami zbrojnymi, w których brał on udział. Między
innymi odwiedziłem Plac Dąbrowskiego (zdjęcie nr 2), gdzie na czele „Podkowy”
uderzył na Niemców w czasie Powstania Warszawskiego oraz ul. Długą 25 (zdjęcie
nr 1), gdzie zlikwidował funkcjonariusza obozu przy ul. Gęsiej - Antoniego
Rozmusa. Odnalazłem również pozostałości domu, w którym Bolesław Kontrym
mieszkał po wojnie. Ruiny fasady budynku znajdują się przed Domem Artysty
Plastyka, przy ul. Mazowieckiej 11 (zdjęcie nr 3). Swoją wędrówkę śladami
B. Kontryma zakończyłem przy ul. Rakowieckiej (zdjęcie nr 4), gdzie znajduje się więzienie, w którym został zamorodowany. Informacja o żołnierzach AK, którzy zostali tam straceni znajduje się na tablicy pamiątkowej na zewnątrz budynku.
B. Kontryma zakończyłem przy ul. Rakowieckiej (zdjęcie nr 4), gdzie znajduje się więzienie, w którym został zamorodowany. Informacja o żołnierzach AK, którzy zostali tam straceni znajduje się na tablicy pamiątkowej na zewnątrz budynku.
![]() |
| Zdjęcie 2. Fot. Metal Forever |
![]() |
| Zdjęcie 3. Fot. Metal Forever |
| Zdjęcie 4. Fot. Metal Forever |
| Zdjęcie 5. Fot. Metal Forever |
| Metal Forever (kl. V) |
sobota, 2 listopada 2013
Czy marzenia warto spełniać ?
Marzenia .. marzenia .. marzenia .. Czy warto je w ogóle spełniać ? Dziś odpowiem na to pytanie .
Każdy ma jakieś marzenia , inni duże , inni małe, ale trzeba pamiętać że nawet najmniejsze ma dla nas jakąś wartość . Trzeba je spełniać , wtedy czujemy się dowartościowani , mamy satysfakcję, że nawet ciężką pracą osiągnęliśmy sukces . Każdy ma inne marzenia ,np. na koniec roku szkolnego mieć świadectwo z czerwonym paskiem , być kucharzem , mieć zwierzątko , pojechać do innego kraju , naprawdę to mogą być przeróżne marzenia .Odpowiedź jest krótka .. warto i to bardzo warto spełniać swoje wszystkie marzenia tylko trzeba mieć chęci a nie być leniuszkiem . Jeżeli mamy szansę spełnić swoje marzenie nie wahajcie się, ta szansa może się nie powtórzyć .
Ale pamiętajcie , że spełnić możemy te marzenia, które są do wykonania np. mieć świadectwo z czerwonym paskiem a nie np.wyczarować konia . Moim marzeniem jest być fryzjerką . A wasze jakie jest ?
Happy
Każdy ma jakieś marzenia , inni duże , inni małe, ale trzeba pamiętać że nawet najmniejsze ma dla nas jakąś wartość . Trzeba je spełniać , wtedy czujemy się dowartościowani , mamy satysfakcję, że nawet ciężką pracą osiągnęliśmy sukces . Każdy ma inne marzenia ,np. na koniec roku szkolnego mieć świadectwo z czerwonym paskiem , być kucharzem , mieć zwierzątko , pojechać do innego kraju , naprawdę to mogą być przeróżne marzenia .Odpowiedź jest krótka .. warto i to bardzo warto spełniać swoje wszystkie marzenia tylko trzeba mieć chęci a nie być leniuszkiem . Jeżeli mamy szansę spełnić swoje marzenie nie wahajcie się, ta szansa może się nie powtórzyć .
Ale pamiętajcie , że spełnić możemy te marzenia, które są do wykonania np. mieć świadectwo z czerwonym paskiem a nie np.wyczarować konia . Moim marzeniem jest być fryzjerką . A wasze jakie jest ?
Happy
Subskrybuj:
Posty (Atom)






