Strony

sobota, 13 grudnia 2014

Tajemnicza wyspa-Prof. dr hab. Maciej Jędrusik





Wyspy od dawna przyciągały swą odmiennością i oddaleniem od gęsto zamieszkanych lądów. Te cechy - zwłaszcza związane z izolacją, czyniły z nich doskonałe kryjówki także dla piratów i korsarzy. Stąd do dziś na wielu poszukuje się tajemnych skarbów. Wyspy, szczególnie te na ciepłych morzach, stały się źródłem pomysłów dla wielu pisarzy.

Tonia



Jak żyć bezpiecznie-Anna Maria Wesołowska




Pierwszy wykład prowadziła sędzia Anna Maria Wesołowska. Prowadząca opowiadała, że często w obliczu agresji czy zachowań przestępczych dzieci stają się bezradne – nie wiedzą jak się zachować i w jaki sposób reagować. Niejednokrotnie nie potrafią właściwie zinterpretować sytuacji noszących znamiona przestępstwa i nie dzielą się swoimi obawami czy obserwacjami z rodzicami czy wychowawcami. Marzeniem sędzi Wesołowskiej jest, aby każde dziecko było uśmiechnięte, zadowolone, bezpieczne, żeby dzieciom nie działa się krzywda, ale również, żeby dziecko nie wyrządzało krzywdy komuś innemu.
Tonia i Kicia Kocia

 

Tajemnica gwiazdy betlejemskiej-dr. Kamil Złoczewski

             Wykład był prowadzony przez doktora astronomii. Rozmawiał z nami o gwiazdach, planetach, kometach i meteorach. Opowiadał nam o trzech wersjach dotyczących gwiazdy betlejemskiej.
              Ponad 2000 lat temu dwie planety "spotkały się" na niebie, w gwiazdozbiorze ryby, bardzo dobrze było to widać. To mogła być gwiazda betlejemska.
 Druga wersja to kometa, która spadała, była tak świecąca, że bardzo dobrze
można było przyjrzeć się jej gołym okiem.                                           
             Ostatnia wersja to to meteor, który spadał na  orbitę okołoziemską.
              Oprócz tego naukowiec opowiadał nam o meteorach, które są tak naprawdę brudnym lodem, który wędruje tuż za kometami z meteoru lecą dwa tzw. warkocze: brudu i wody.
Tonia



                                                                               

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Machu Picchu


Chciałbym dzisiaj napisać post dotyczący Machu Picchu. Jest to stary szczyt górski i najlepiej zachowane miasto Inków, które znajduje się w odległości 112 km od Cuzco (stolicy Peru).Położone 2090-2400 m.n.p.m na przełęczy, poniżej płynie rzeka Urubamba, która ma 725 km. Miasto zbudowano w czasach panowania jednego z najwybitniejszych władców  Pachacuti Inca Yupanqui. Pełniło ono wówczas funkcje obronno-gospodarczą. Mieszkańcy składali się z kapłanów, żołnierzy i inkaskiej arystokracji oraz opiekunów tutejszych świątyń. Tutaj znajdowały się najważniejsze budynki takie jak: Świątynia Słońca, Grobowiec Królewski, Pałac Królewski oraz Intihuatana, największa inkaska świętość. Odkrycie Machu Picchu przypisywane jest amerykańskiemu uczonemu, profesorowi Yale University Hiramowi Binghamowi. Bingham trafił tam 24 lipca 1911 z władającym językiem keczua przewodnikiem Melchorem Arteaga. W 1912 prowadził tu wykopaliska archeologiczne finansowane przez uniwersytet oraz National Geographic Society. Ruiny miasta początkowo utożsamiano z Vilcabambą, ostatnią stolicą Inków. Na pobliskich zboczach znajdują się tarasy rolne. Miasto-twierdza zostało zbudowane z jasnego granitu. Budowniczowie maksymalnie wykorzystali rzeźbę terenu łącząc mury z istniejącymi wcześniej skałami. Badania archeologiczne ujawniły, że znaczącą większość pochowanych w Machu Picchu stanowiły kobiety (na dziesięć szkieletów tylko jeden należał do mężczyzny). 
HardcoreMax000

niedziela, 7 grudnia 2014

Lodowa pustynia

Dziś były Mikołajki, a śniegu wciąż nie widać. Byłam trochę zła, ponieważ moim zdaniem zima bez śniegu, to nie zima. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, że skoro nie ma go na Mikołajki, to czy nie zabraknie go na Wigilię? Tego nie wiedziałam. Mimo przeszywającego wiatru i strasznego mrozu, postanowiłam wyjść na dwór, by spróbować odszukać choćby najmniejszej oznaki zbliżającego się śniegu. Niestety, nic nie znalazłam i nie zapowiadało się, aby w najbliższym czasie zaczęło padać. Kiedy wróciłam do domu, włączyłam telewizor i zobaczyłam prognozę pogody, w której prezenter mówił, że w tym roku śnieg najprawdopodobniej będzie padał dopiero po Wigilii. Nie ukrywając,  zezłościłam się trochę, bo oczekiwałam, iż zacznie padać niedługo. Postanowiłam ponownie wyjść na zewnątrz i zbadać okolicę. Szłam wzburzona pytając sama siebie, czy ten głupi śnieg musi zacząć tak późno padać? Gdy z moich ust padły słowa: "ten głupi śnieg", niebo pociemniało, zrobiło się znacznie chłodniej i zaczął padać tak gęsty śnieg, że mogło się wydawać, iż otacza mnie biała ściana. Po pięciu minutach przestało sypać- czułam się jakbym była na lodowym  pustkowiu. Gdzie okiem sięgnąć był śnieg i ani żywej duszy. Nie wiedziałam, co robić. Czy to możliwe, by śnieg się na mnie rozzłościł? Tego nie wiedziałam. Postanowiłam iść przed siebie. Długo szłam przez tę lodową pustynię, lecz mimo, że przemierzałam kilometry, krajobraz wcale się nie zmieniał. Jak to zimą, niebo zrobiło się ciemne dość wcześnie, więc bałam się, że nic nie będę widzieć przez kilka godzin.  Ku mojemu zdumieniu zrobiło się atłasowo czarne i obsypane stadami gwiazd, co znacznie ułatwiało widoczność. Założyłam kaptur od kurtki, mocniej zawiązałam szalik i położyłam się na lodowatym śniegu, patrząc na piękne niebo, które przeszyła zorza polarna. Obserwując ten cudny widok szybko zasnęłam. Kiedy rano się obudziłam, było mi bardzo ciepło. Gdy podniosłam głowę, odkryłam źródło tego ciepła. Obok mnie leżała oparta o moje kolana mała niedźwiedzica polarna. Początkowo się przestraszyłam. Kiedy nerwowo drgnęłam, obudziła się i przemówiła do mnie ludzkim głosem. Pomyślałam, że nadal śnię, ale to działo się na jawie. Słuchałam jej lekko sparaliżowana oszołomieniem. Miała ona na imię Diana i była w moim wieku, lecz skoro była niedźwiedziem, urosła już do całkiem sporych rozmiarów. Teraz moja wędrówka nie była już samotna. Zapytałam ją,czy może wie, co zrobić, by tę lodową pustynię znów zamienić w stary świat. Żeby tak się stało musiałam znaleźć gdzieś na tym terenie szklany kwiat, który po zerwaniu spełnia jedno życzenie, a oczywiste było, iż w tej sytuacji zażyczyłabym sobie odwrócenia tego wszystkiego. Na grzbiecie mojej nowej przyjaciółki przemierzałam całe mile, lecz magicznego kwiatu nie znalazłam. Szesnastej nocy, w tej krainie zimna, obudził mnie trzask szkła. Otworzyłam oczy i zobaczyłam piękny, szklany kwiat, który zerwałam od razu i pomyślałam, że chcę by wszystko było jak dawniej. Wokół zrobiło się czarno i po chwili siedziałam w parku na huśtawce, trzymając ten kwiat w ręku. Gdy wróciłam do domu, schowałam go dobrze, usiadłam na kanapie z dziwnym przeczuciem, że na Wigilię jednak będzie śnieg.
Tosia

piątek, 5 grudnia 2014

Mikołajki w klasie 5c

4 grudnia w mojej klasie odbyły się mikołajki. Było to coś w rodzaju naukowych warsztatów. Osoby które do nas przyjechały przyniosły kolby, barwniki, suchy lód oraz płyn do naczyń. Z tymi rzeczami robiliśmy różne eksperymenty. Pod koniec zajęć zrobiliśmy świąteczną bombkę wypełnioną sztucznym śniegiem który sami stworzyliśmy. Bardzo mi się podobało. :)
Tosia

4 XII Międzynarodowy Dzień Wolontariusza

Zapraszamy do obejrzenia wystawy na parterze szkoły.




3 XII Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych

Zapraszamy do obejrzenia wystawy na parterze szkoły. Wkrótce na blogu zamieścimy literackie prace uczniów.

Zabawna wakacjna historia

Co roku w wakacje wyjeżdżam do babci na dwa tygodnie. W czasie pobytu tam dochodzi do wielu zabawnych historii. Jedną z nich chciałabym Wam opowiedzieć.
  To była niedziela, piękna i słoneczna. Ja i cała rodzina jak zwykle szykowaliśmy się do kościoła. Ciocia Danusia ubrała czteroletnią Ulę w piękną suknię i kapelusz. Oczywiście, ośmioletnia Marysia i ja, też byłyśmy wystrojone. Wszyscy poszliśmy na mszę, po której jak zawsze był spacer i duże lody. Nie zdążyłyśmy zjeść ich po drodze i postanowiłyśmy zostać w ogrodzie, żeby je dokończyć. Byłyśmy szczęśliwe i wesołe, opowiadałyśmy sobie śmieszne kawały. W końcu Ulcia tak się rozbawiła, aż pomyślałyśmy, że „oszalała”. Śmiejąc się cofnęła się i nagle wpadła do basenu. Kapelusz wylądował parę metrów dalej, a lód na jej nosie. Gdy mała leżała w tym basenie, ja z Marysią nie mogłyśmy opanować się ze śmiechu, aż kolka nas złapała. Oczywiście, Ula już nie wyglądała tak słodko i pięknie jak rano, tylko zabawnie. Pomogłyśmy jej wyjść, wytarłyśmy buzię mokrą sukienką i zaprowadziłyśmy do domu.

  Najbardziej z całej tej historii podobała mi się mina cioci i reszty rodziny po naszym wejściu do salonu. Wyraz ich twarzy mówił wszystko, był bezcenny i pozostanie w mej pamięci do końca życia.
Patrycja z 4c

czwartek, 4 grudnia 2014

Doświadczenia przyrodnicze w 5b

Cześć, Chciałabym Was zaprosić do obejrzenia mojego filmu.
Przedstawiłam w nim doświadczenie, którego celem było zbadanie jakie substancje są przewodnikami prądu, a jakie nimi nie są.
Uczniowie klasy V są w trakcie omawiania tego zagadnienia na lekcjach przyrody, klasy IV dowiedzą się czego będą uczyły się w przyszłym roku szkolnym, a klasy VI zrobią sobie małe powtórzenie przed egzaminem szóstoklasisty.

Wiktoria Majewska klasa Vb
Kliknij w link do filmu z doświadczeniem o przewodnikach prądu elektrycznego.

Wycieczka do Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa


            27 listopada br. byliśmy z klasą w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie. Znajduje się ono na terenie Łazienek Królewskich - dawnej letniej rezydencji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. To piękny zespół pałacowo - parkowy. Znajdują się tu cenne zabytki architektoniczne, tj. Pałac na wyspie, Amfiteatr, Stara Pomarańczarnia z Teatrem Stanisławowskim oraz zabytkowy park o powierzchni 76 ha.
             Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa znajduje się w zabytkowych budynkach Koszarów Kantonistów i Stajni Kubickiego, można tam obejrzeć wiele ciekawych wystaw. My obejrzeliśmy wystawę pt. “Tropami zwierzą”. Wystawa ta przedstawia wypchane zwierzęta, wyprawione skóry, a także odciski ich łap. Są to zwierzęta pochodzące z polskich lasów, np.: jelenie, sarny, niedźwiedzie, łosie, dziki, wilki, rysie, a także ptaki. Eksponaty są przedstawione w scenerii przypominającej las. Dodatkowym elementem wystawy jest broń myśliwska oraz zdobione meble.
            Oglądaliśmy również Powozownię. Znajdują się tam powozy, bryczki, sanie z XIX i XX w. oraz uprząż dla koni.
            Wycieczka była ciekawa.  Nie podoba mi się jednak, że eksponaty to prawdziwe, zabite przez kogoś zwierzęta.  Mimo to mogłabym pojechać tam jeszcze raz.


                                                                                      Ola Radzio kl.5d

Mój chomik Tuptuś

Mam w domu małe, ale zabawne zwierzątko.  Jest to chomik, który nazywa się Tuptuś. Jest on żywy, ruchliwy, zwinny i szybki. Najbardziej lubi biegać w kołowrotku, co czasami staje się bardzo uciążliwe. Czasem, gdy mi przeszkadza w nocy, to wstaję z łóżka i przewracam kołowrotek, a on próbuje go sam podnieść. Oczywiście, nigdy mu się to nie udaje, ponieważ jest dużo mniejszy. Śmiesznie też wygląda, gdy się go zaczepia, a on stoi na dwóch tylnych łapkach, nagle traci równowagę i przewraca się do tyłu na grzbiet. Czasem, gdy wejdzie na dach klatki, to nie może po nim chodzić, ponieważ łapki wpadają mu pomiędzy szczebelki. Wygląda czasami, jak mała nieporadna „fajtłapa”. I dlatego lubię się z nim bawić.
Elwir z 4c


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Opowieść dziecięca-uosobienie



           Dawno temu za górami mieszkał w swojej norce lis Rówek. Słynął on ze sprytu i przebiegłości. Rówek często wychodził przed norę i rozmawiał z wiatrem, który roznosił plotki po całej okolicy.
           Pewnego dnia lis Rówek zobaczył mądrą sowę, która próbowała wytłumaczyć motylowi, że  jest bezmyślny, bo beztrosko lata na niebie nic nie zważając na żadne niebezpieczeństwa. Działo się to przy starym dębie, na którym rósł wytrwały bluszcz był trochę odchylony. Lis aż pękał z ciekawości, więc sprytnie pobiegł do tego miejsca, odchylił gęstą warstwę tej rośliny i ujrzał drzwi. Śmiało zapukał. Po chwili drzwi się uchyliły, a Rówek zobaczył-jak zwykle-spokojnego bociana. Ptak ten zaprosił go na herbatę.
            Ale jak wiadomo, to co dobre szybko się kończy, więc lisek po kilku godzinach przyjemnej pogawędki przy herbatce wrócił do domu, po czym zadumał się w głębokim śnie.

♪Nutka♪



Ile w mrówce jest człowieka?

W dniu 8,11 br. na Bródnowskim Uniwersytecie Dzieci w Domu Kultury Świt odbył się wykład pt. Ile w mrówce jest człowieka? Z informacji przekazanych przez wykładowcę pana Dariusza Kucharskiego wynika, że ludzie w małej części wzorują się na mrówkach, bo mrówki jako pierwsze wymyśliły rolnictwo. Mrówki także, jak ludzie, żyją w społeczeństwie. Żyją podobnie jak my tylko w swój sposób.
Nutka♪ i Kicia Kocia

Tajemnicza wyspa cz.3

Po postanowieniu poczułam się o wiele lepiej. Usiadłam w cieniu palm, lecz po niedługim czasie zaczęłam się nudzić. Wstałam. Pomyślałam, że przyjemnie by było gdybym poszła w głąb wyspy, bo przecież nigdy jeszcze nie weszłam w ten las deszczowy. Zdecydowałam, że zwiedzę go bez względu na to, co tam mieszka. Wkroczyłam w gęstwinę. Z początku nie widziałam nic, ale później zauważyłam paprocie, eukaliptusy, kakaowce i drzewa, na których rosły różne cytrusy. Błądziłam po lesie długo, bardzo długo, ale w końcu znalazłam wyjście, lecz nie było tam łóżka i rzeczy. Była tylko pustka, przygnębiająca pustka. Jak okiem się sięgnąć było tylko morze. Osłupiałam. Wpadłam w panikę. Czy morze zabrało wszystko? Czy może od tego chodzenia w gęstwinie dzieje się ze mną coś dziwnego? – zastanawiałam się. Nie mogłam pozbierać myśli, fruwały w przestrzeni i nie dawały mi spokoju. Po dobrej chwili jednak uświadomiłam sobie, że wyszłam z innej strony wyspy. Uspokoiłam się. Poszłam brzegiem morza i dotarłam do swojej przystani. Ten dzień był bardzo emocjonujący.

                                                                                                        Kicia Kocia