W dniu 14 października odbyły się pięćdziesiąte urodziny Kindera. Zabawa odbyła się na Stadionie Narodowym. To była muzyczna podróż przez marzenia z udziałem gwiazd i orkiestry symfonicznej. Na scenie wystąpiły takie gwiazdy, jak: Dawid Kwiatkowski, Natalia Szroeder, Grzegorz Hyży i Katarzyna Łaska. Koncert był wzbogacony o niezwykłe wizualizacje przedstawiające wybrane marzenia. Świetnie się bawiłam na tym koncercie!
poniedziałek, 29 października 2018
Wspomnienia ciepłych, wrześniowych dni
Niedzielny dzień spędziłam cudownie. W południe poszłam rodzicami do ZOO. Zobaczyłam tam wiele ciekawych zwierząt : słonie, tygrysy, papugi, ryby itd. Wieczorem poszłam na mecz Legia Warszawa - Lech Poznań. To spotkanie wygrała Legia wynikiem 1-0. Bramkę strzelił Dominik Nagy. Ten dzień uważam w pełni udany.
wtorek, 11 września 2018
Powrót po wakacjach
Cześć!
Jestem Marta Jaczewska. Chodzę do 6 c. Mam 12 lat. Lubię tańczyć, grać w koszykówkę, jeździć na rolkach i czytać książki. Będę opowiadała na blogu o życiu naszej szkoły i innych ciekawych wydarzeniach. Jeśli chcesz wiedzieć o czym będę pisała, zapraszam do czytania bloga.
Zawsze służę pomocą :-)
Marta Jaczewska
Jestem Marta Jaczewska. Chodzę do 6 c. Mam 12 lat. Lubię tańczyć, grać w koszykówkę, jeździć na rolkach i czytać książki. Będę opowiadała na blogu o życiu naszej szkoły i innych ciekawych wydarzeniach. Jeśli chcesz wiedzieć o czym będę pisała, zapraszam do czytania bloga.
Zawsze służę pomocą :-)
Marta Jaczewska
wtorek, 29 maja 2018
Wycieczka do Kina Praha
Dnia 29 maja klasy czwarte i piąte wybrały się do kina. Odbyła się tam lekcja filmowa i został odtworzony seans pt. ,,Labirynt". Lekcja była o bezpiecznym korzystaniu z internetu. Film był bardzo ciekawy; cały czas trzymał w napięciu.
Marta Jaczewska 5c
Marta Jaczewska 5c
niedziela, 20 maja 2018
Warszawskie Targi Książki
Dzisiaj na Stadionie Narodowym odbyły się Warszawskie Targi Książki. Można było kupić książki, gry planszowe, kalendarze. Dla chętnych czytelników były spotkania autorskie. Cała impreza była bardzo udana.
Noc Muzeów 2018
W nocy z 19.05-20.05 po raz piętnasty odbyła się Noc Muzeów. Można było odwiedzić dużo ciekawych miejsc. Ja byłam: Muzeum Historii Żydów Polski Polin , Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych , Muzeum Warszawy, Muzeum Wojska Polskiego , Narodowe Muzeum Techniki, Muzeum Narodowe. Można było przejechać się zabytkowymi tramwajami , autobusami - ogórkiem.
Marta Jaczewska 5c
Marta Jaczewska 5c
piątek, 18 maja 2018
Gra terenowa Wy- gry - wam Targówek
Dnia 18 maja 2018 roku o godzinie 17 odbyła się gra terenowa po Targówku.Głównymi organizatorami było Towarzystwo Ta Szansa. Było bardzo wesoło. Odwiedziliśmy dużo ciekawych stoisk. Nasza grupa nazywała się Unicorns. Jednym z najciekawszych miejsc był pokój typu Escape Room, przygotowany prze panie wolontariuszki. Na koniec mieliśmy poczęstunek i losowanie nagród .
Marta Jaczewska 5c
Marta Jaczewska 5c
wtorek, 15 maja 2018
Wycieczka klasowa 5c i 5a
W dniu 15.05.18r. klasa 5a i 5c była na wycieczce w Kopalni Soli w Kłodawie oraz w Muzeum im.Jerzego Dunin - Borkowskiego w Krośniewicach. Wszyscy uczniowie bardzo dobrze się bawili . Zjeżdżaliśmy windą na poziom 600 m pod powierzchnią ziemi - zjazd windą z prędkością 6 m/s. Potem zwiedzaliśmy całą Kopalnię - przeszliśmy wyrobiskami korytarzowymi. Mogliśmy skosztować soli . Każdy uczestnik dostał po 1 kilogramie soli kamiennej. Na koniec pojechaliśmy do muzeum. Dowiedzieliśmy się tam wielu ciekawostek o Jerzym Dunin - Borkowskim. Grupa wróciła zadowolona .
Marta Jaczewska 5c
piątek, 4 maja 2018
Samotność...
Dziś miałam wyjątkowo pechowy dzień. Pani oddała sprawdziany z historii.
Cała klasa otrzymała dobre oceny, a moja była słaba. Na dodatek na lekcji
wychowania fizycznego przewróciłam się i mocno obtarłam kolano. Ponieważ moja
przyjaciółka była chora, nie miałam z kim porozmawiać o swoich smutkach.
Pobiegłam do domu w nadziei, że mama już
wróciła z pracy i będę miała się komu wyżalić. Niestety, w domu nie zastałam
nikogo. Chwyciłam za telefon… mama nie odbierała. Zadzwoniłam do taty i znów
spotkał mnie zawód, przebywał właśnie na delegacji w mieście oddalonym od
Warszawy o 500 kilometrów. Załamana zatelefonowałam do koleżanki i zapytałam
ją, czy wyjdzie do parku. Koleżanka zajęta była sprzątaniem swojego pokoju.
Za oknem pięknie świeciło słońce, więc szybko
wyszłam z domu. Usiadłam na pobliskiej ławce i nawet nie zauważyłam, że siedzi na
niej drobna, szczupła dziewczynka z zabawnymi piegami na nosie. Ukradkiem
ocierała łzy.
- Czy mogę ci pomóc? –
zapytałam.
- Nikt nie jest w
stanie odmienić mojej sytuacji.
-A jednak spróbuj,
chętnie cię wysłucham.
-Jest mi bardzo źle i
smutno, nie mam taty ani mamy. Dotąd zajmowała się mną moja babcia. Teraz
ciężko zachorowała i jak nie wyzdrowieje, to trafię do domu dziecka…
I zaczęła płakać
Postanowiłam jej
pomóc, gdyż zrozumiałam, że moje smutki są niczym w porównaniu do trosk nowo
poznanej mojej małej przyjaciółki.
Wieczorem opowiedziałam o wszystkim mamie,
która obiecała, że zajmie się babcią i jej małą wnuczką.
Natalia Palkie 5b
niedziela, 22 kwietnia 2018
Coś nowego
Pamiętacie age13 to prawda co mówiła. Ona robi gwiazdy, fikołki, przewrotki. Szczerze mówiąc to jej tego ciapkę zazdroszczę. Marcello
piątek, 16 lutego 2018
Skarb Troi
Lilly,
zauważyła, że za siedem sekund skończy się ich podróż w tunelu. Razem z
Magnusem zaczęli odliczać. Coraz bardziej denerwowała się, że nie da rady
wyłączyć stopera i przyłożyć kryształu. Gdy na cyferblacie została tylko jedna
sekunda, malutka ćma (która nie wiadomo skąd się wzięła) powiedziała:
- Uda
Ci się.
I miała
rację, dała radę.
Dziewczynka zaczęła skakać ze
szczęścia.
- Super
– powiedział Magnus, który również skakał ze szczęścia.
- O
nie! - krzyknęła Lilly.
- Co
się stało? - zapytał chłopiec.
- To –
wskazała dziewczynka.
Magnus
spojrzał w kierunku, który wskazała Lilly.
- To
mamy kłopot – wyjąkał Magnus.
Wyjście
z tunelu zagradzał ogromny głaz.
- Co
teraz robimy? - zapytała Lilly.
- Musimy
go przepchnąć – odpowiedział.
- To
pchamy – powiedzieli razem i rzucili się na głaz.
Lilly
popatrzyła na Magnusa i powiedziała:
- Udało
się!
-
Myślałem, że będzie trudniej – powiedział chłopiec.
- To
co, idziemy? - zapytała Lilly.
-
Idziemy – odpowiedział Magnus.
- Tylko
trzymajmy się blisko siebie – dodała dziewczynka.
Wyszli z tunelu i znaleźli się w gaju
oliwnym.
- W
którą stronę idziemy? - zapytał Magnus.
- Nie
wiem – odpowiedziała Lilly.
-
Chodźmy wzdłuż
rzeki – zaproponował chłopiec.
- Okej
– zgodziła się Lilly.
Szli i
szli aż znaleźli się na małej polance. Pasły się tam owce, kozy i jeden osioł.
- To
którędy teraz? - spytał Magnus.
- Jeszcze
nie wiem, ale możemy zapytać się tego rolnika, który idzie zbierać oliwki. On
nam powie, gdzie mamy iść, żeby dotrzeć do Troi – zaproponowała Lilly.
- Spróbujmy,
jak się na nas zezłości, to będziemy uciekać, a jeśli nie, to może nam pomoże –
dopowiedział Magnus.
-
Ruszamy – powiedziała dziewczynka.
-
Najpierw wyślijmy Albertowi wiadomość przez Merlina, żeby wiedział, co robimy,
gdzie jesteśmy i, że już dotarliśmy – zaproponował chłopiec.
- Dobry
pomysł – powiedziała Lilly.
Dzieci
zaczęły szukać Merlina, który w tym czasie siedział na jednej z owiec. Gdy go
dopadli Lilly i Magnus, powiedzieli mu wszystko, co ma przekazać Albertowi.
Ledwo skończyli mówić, a Merlina już przy nich nie było, więc poszli do
rolnika. Na szczęście mężczyzna nie zezłościł się na
nich, wręcz przeciwnie wskazał im drogę i sprawiał wrażenie bardzo miłego.
Dzieci podziękowały za pomoc i ruszyły ścieżką, którą pokazał im rolnik.
W tym
samym czasie Albert dostał informację od Merlina. Chłopiec dał tej dziwnej
istocie wskazówki, które miał przekazać Lilly i Magnusowi, jak dotrą do Troi.
Dzieci szły wolno ścieżką, żeby nie
ominąć żadnego zakrętu.
W końcu
dotarli do Troi, gdzie toczyła się bitwa. Magnus myślał, że chodzi o piękna
Helenę. Miała wybrać ona jednego z
mężczyzn, który zostanie jej mężem. Myśli chłopca przerwał
Merlin, pojawił się on bardzo nagle.
-
Aaaa…! - krzyknął chłopiec.
- Co
się stało? - spytała Lilly.
- Nic
tylko wystraszyłem się Merlina – odpowiedział.
- Mam
dla was wskazówki od Alberta – powiedział Merlin.
- Mów
szybko – zawołali jednocześnie.
Dzieci
słuchają co przekazuje im Merlin i próbowały to wszystko zapamiętać.
- Okej,
czyli musimy przejść tak Troję, żeby nie
wejść na pole bitwy oraz nie zostać zauważonym przez nikogo - upewniał się Magnus.
- Tak –
odpowiedział Merlin.
Obydwoje ruszają w drogę. Gdy udało się
im obejść wszystkie przeszkody, zauważyli część wolną od strażników i daleką od
pola bitwy. Jednak po chwili żałowali swojej decyzji by iść tamtędy , bo ta
strona również była objęta ochroną. W ich kierunku biegło już
trzech żołnierzy. Nie mieli dokąd uciec.
- Ooo –
wyjąkał Magnus.
Parę
sekund później dopadli ich, nie chcieli słuchać wyjaśnień, tylko związali Magnusa
z Lilly i zaprowadzili do lochów.
Zanim doszli do tego strasznego miejsca,
zobaczyli jak żyją tu ludzie. Spośród nich wszystkich, dzieci zapamiętały
najbardziej: kowala, który wykuwał tarczę
i
garncarzy, przy których stały ogromne dzbany na oliwę i wodę. W drodze do
lochów zauważyli dziwny pokój z napisem
na drzwiach „OTTPIYKITTAS TNS TPOIAS”, co oznaczało książę Troi.
Bardzo
ich to zaciekawiło, ale nie dali po sobie tego poznać, żeby żołnierze niczego
nie podejrzewali. Kiedy znaleźli się w ciemnym lochu, zastanawiali się, jak
stąd uciec. Magnus usłyszał cichutki głos ćmy, żeby rozciął sznury (którymi byli
związani) scyzorykiem schowanym w jego bucie. Po około 10 minutach męczenia
się dali radę. Jak najszybciej chcieli
stamtąd uciec. Gdy wyszli z lochu biegli tak
szybko, jak mogli. Nawet drzwi księcia Troi ich nie zatrzymały.
Przebiegli przez polankę i znów
znaleźli się w gaju oliwnym.
- Wracamy
do domu Magnus – powiedziała Lilly.
- Uff…
myślałem, że tego nie powiesz – odpowiedział chłopiec.
- Nie
zrealizowaliśmy naszych planów, które mieliśmy, ale nie wytrzymam tu ani minuty
dłużej – oznajmiła Lilly.
- Ja
też. Znajdźmy wejście do tunelu i uciekajmy stąd – dodał Magnus.
Gdy byli już w domu, Albert zaczął ich
wypytywać „jak było”, ale oni nie mieli siły odpowiadać na jego pytania.
Agata Kowalik 5b
x
Dialog...
- - Już - powiedziała Lily.
-
No to chodźmy - zdecydował Mangus.
Koniec tunelu znajdował się w jaskini. Dzieci spodziewały się
zobaczyć bitwę o Troję, ale nic takiego się nie stało. Przed wyjściem było mnóstwo
zieleni i pastwiska pełne owiec i kóz. W oddali Lily spostrzegła starożytny
targ.
- Słuchaj, może nacisnęłaś stoper o
sekundę za wcześnie?
- Możliwe. Chodźmy na targowisko.
Na miejscu dzieci oglądały stragany i
sprzedawane na nich towary. Kiedy Lily zatrzymała się na dłużej przy straganie
z biżuterią, Mangus powoli zaczynał się nudzić. Najpierw przyglądał się, jak
kowal wykuwa tarczę, a potem kopał kamyki. W końcu nie wytrzymał:
- Stoisz tyle przy tym stoisku. Może
nogi wrosły ci w ziemię?
- Przestań!
- Nie! Ruszmy się wreszcie! -
powiedział Mangus.
- Niech ci będzie. Pooglądajmy dzbany!
Przyjaciele podziwiali ogromne dzbany
na oliwę lub wodę. Stary garncarz siedział z tyłu straganu i robił nowe
naczynia. Po chwili młody kupiec podszedł do nich i powiedział, że może im
podarować czarę magicznej wody. Dzieci wzięły ją, nie podejrzewając niczego
złego.
- Wiesz co? Wejdźmy na to wzgórze -
powiedziała Lily.
Kiedy Lily i Mangus byli w połowie drogi, chłopiec zażądał
przerwy, żeby napić się wody. Po chwili dziwnie się poczuł.
- Lily, chce mi się spać…
- O co ci chodzi? Przecież jest środek
dnia - dziwiła się dziewczynka.
Za moment chłopiec już spał. Przyjaciółka próbowała go
obudzić, ale on po prostu chrapał. Lily uznała, że najlepiej będzie jeśli
zaciągnie śpiącego kolegę na szczyt wzgórza.
Kiedy
dotarła na miejsce, ujrzała studnię, a przy niej kobietę. Postanowiła poprosić
ją o pomoc.
- Przepraszam, czy mogłaby mi pani
pomóc obudzić mojego kolegę? - zapytała Lily.
- Oczywiscie, a co jest w tym trudnego?
- Napił się wody z dzbana, który
dostaliśmy od kupca na targu i nagle zasnął - stwierdziła dziewczynka.
- Skoro tak, to musimy go zanieść do
mojego domu.
Ruszyły w drogę. Podczas wędrówki Lily dowiedziała się, że
jej towarzyszka nazywa się Arisa. Okazało się, że mieszka ona na skraju morza
Jońskiego, a jej dom stoi na jego piaszczystym brzegu.
Kiedy dotarły
do celu, Arisa położyła Mangusa na sianie i zaczęła przynosić różne zioła,
które potem podpalała. Przedziwne zapachy unosiły się w pomieszczeniu. Po kilku
minutach Mangus przebudził się.
- Gdzie ja jestem? - zapytał.
- Jesteśmy w domu pani Arisy -
odpowiedziała Lily i opowiedziała mu, co się wydarzyło.
Potem Arisa zaprosiła ich do ogrodu. Opowiedziała im o
ogrodach księcia Troi - Parysa, po których przechadza się ze swoją ukochaną,
piękną Heleną. O pałacu, do którego wchodzi się przez wielkie wrota, a na jego
ścianach można oglądać misterne mozaiki.
Nagle, zza
krzaków wyskoczył ów młody kupiec, który dał dzieciom dzban z wodą. Obsypał
Lily i Mangusa tajemniczym proszkiem i dzieci …zniknęły.
A gdzie się
pojawiły? W piwnicy obok Alberta i nieźle go wystraszyły!
Ania Pacholska 5b
PRZYGODA ŁYŻEW
Były sobie pewne łyżwy, figurówki -
jeśli chcecie wiedzieć.
Były stare, jak na łyżwy, a należały do mamy Alicji. Teraz
leżały w ciemnym kącie piwnicy. Brudne i samotne, ale przynajmniej miały
siebie. Nieopodal stał karton pełen książek, a za nim znajdowała się norka, w
której mieszkała rodzina myszek. Po północy książki zaczynały opowiadać o tym,
co miały zapisane w sobie, myszki zaś opowiadały historie swojej rodziny. A
była ona bardzo liczna.
Pewnej nocy nasze bohaterki: prawa i
lewa łyżwa, zapadły w głęboki sen. Nagle się obudziły i spostrzegły, że ktoś
trzyma je w rękach. Bardzo się przestraszyły, bo pamiętały opowieści jednej z
myszek o porządkach na strychu i o tym, że stare, brudne rzeczy się wyrzuca.
Łyżwy trzymała mała Alicja. Od razu zabrała je z piwnicy i dokładnie umyła.
Nadal zostały trochę brudne, no ale nie wszystko przecież da się zmyć. Ala
postawiła je na półce pod plakatem, przedstawiającym dziewczynę na łyżwach.
Nasze bohaterki szybko dowiedziały się, kim jest ich nowa właścicielka.
Dziewczynka uwielbiała patrzeć jak jeżdżą inne osoby, ale sama nie potrafiła
sunąć po lodowej tafli.
Następnego
dnia, a była to sobota, Alicja z rodzicami pojechała do sklepu sportowego. Mama
i tata obiecali kupić jej wszystko, co potrzebne do jazdy. Dziewczynka
przymierzała mnóstwo łyżew, ale bez zainteresowania. Pokochała bowiem owe stare
łyżwy z piwnicy i nie chciała żadnych innych. Rodzice bardzo dziwili się jej
decyzji, ale postanowili nie odciągać córki od tego pomysłu.
Tymczasem z
dnia na dzień robiło się coraz zimniej. Alicja co wieczór czytała książki o
łyżwiarstwie, a łyżwy słuchały i przypominały sobie szczęśliwe chwile na lodzie,
sprzed kilkunastu lat.
Wreszcie
nadszedł dzień, kiedy lodowisko na osiedlu zostało otwarte. Dziewczynka cała
promieniała. Nasze bohaterki też były podniecone. Na lodowisku cała rodzina
zakładała łyżwy: tata i mama piękne, nowe i błyszczące, a Alicja stare, trochę
brudne, ale bardzo szczęśliwe. Dziewczynka wiedziała, że minie sporo czasu,
zanim zacznie dobrze jeździć. Jednak kiedy Alicja weszła na lód, prawa i lewa
łyżwa same zaczęły ją prowadzić. Lewa na początku trochę się bała, lecz prawa
cały czas ją poganiała i dodawała otuchy. Po chwili obie gładko sunęły po lodzie.
Wszystkie
trzy nigdy nie były tak szczęśliwe jak w tej chwili. A najbardziej promienieli
rodzice, widząc jak zadowolona jest ich córka.
Ania Pacholska 5b
Moje ferie
To
ja Kacper. Opowiem wam o moim feriowym turnieju o nazwie „Big six”.
Nazwa ta bierze się od
sześciu największych akademii piłkarskich, takich jak: Legia Warszawa, w której
trenuje, Lech Poznań, Zagłębie Lubin, Lechia Gdańsk, Jagielonia Białystok i
Pogoń Szczecin.
Ten turniej, nie
polega na tym, kto wygra, tylko żebyśmy jako młodzi piłkarze rozwijali się
piłkarsko. Te rozgrywki toczą się tak, że każda drużyna gra z każdą. […]
Trener
dał wszystkie informacje na ten temat w piątek na treningu, powiedział, że
zbiórka jest o 10:50 w sobotę. Turniej miał się kończyć o 19:00 i tak
było. Pierwszy mecz graliśmy z
Zagłębiem. Niestety skończył się wynikiem 0:3 dla przeciwnika. Lecz całe
szczęście drugi mecz skończył się wynikiem 2:1 dla nas, o i zapomniałem dodać,
że graliśmy z Lechią Gdańsk.
Po tych dwóch meczach
poszliśmy na obiad. Był dobry i każdy się najadł. Trener po wszystkim
powiedział:
- Dobra panowie, najedliśmy się, zaraz czeka nas mecz z
Pogonią.
W końcu nadszedł czas
na mecz. Po ciężkich zmaganiach przegraliśmy. Staraliśmy się, ale było trudno.
Skończyło się 1:2. Przed tym meczem graliśmy z drużyną z Białegostoku. Mecz
skończył się 0:3 dla przeciwnika.
Po wszystkich meczach
czekał nas najtrudniejszy. Trener wygłosił przemowę, która brzmiała:
- Panowie, trzy lata przegrywaliśmy z Lechem i to ma się
zmienić. Większość meczy przegraliśmy, a ten ma być wygrany!
Ten mecz był trudny,
ale się udało i trzyletnia passa została przełamana i pokonaliśmy Lecha 2:0.
Tak
kończy się opowiadanie. Myślę, że turniej był udany, a cała drużyna szczęśliwa.
Kacper Włodarek 5b
poniedziałek, 12 lutego 2018
Dyskoteka karnawałowa
DYSKOTEKA KARNAWAŁOWA KLAS IV-VII
Dnia 10 stycznia 2018r. odbyła się dyskoteka szkolna dla klas IV-VII. Każda klasa spotkała się z wychowawcami w szatni, a następnie poszliśmy do swoich sal. Dokładnie o 17:15 ruszyliśmy na parkiet. Grał dla nas nowy DJ. Wszyscy uczestnicy doskonale się bawili tańcząc w rytm muzyki. Niektórzy byli poprzebierani w dość ciekawe i zabawne stroje. Dyskoteka zakończyła się o 19:15. Wszyscy rozeszli się do swoich domów.
Dnia 10 stycznia 2018r. odbyła się dyskoteka szkolna dla klas IV-VII. Każda klasa spotkała się z wychowawcami w szatni, a następnie poszliśmy do swoich sal. Dokładnie o 17:15 ruszyliśmy na parkiet. Grał dla nas nowy DJ. Wszyscy uczestnicy doskonale się bawili tańcząc w rytm muzyki. Niektórzy byli poprzebierani w dość ciekawe i zabawne stroje. Dyskoteka zakończyła się o 19:15. Wszyscy rozeszli się do swoich domów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















