Strony

wtorek, 10 marca 2015

Hodowla cytrynki

Poniżej przedstawiam opis hodowli rośliny. Zainspirowana lekcjami przyrody i możliwością poznawania jej poprzez prowadzenie hodowli i obserwacji założyłam hodowlę cytrynki. Moją roślinkę możecie podziwiać w sali nr 36 (na parapecie okiennym). Jest już przesadzona do większej doniczki.

Wymagania:
1.       Cytrynę podlewa się raz w tygodniu - umiarkowanie. 
2.      Hodowlę zakłada się w małej doniczce, sadząc pestkę. Gdy roślinka urośnie przesadza się ją do większej doniczki. Pierwszy listek cytrynki wyrośnie po tygodniu jeśli zasadzi się ją na głębokości 1 cm. Jeśli na większej głębokości, cytrynka może wychodzić ponad miesiąc. 
3.      Wymaga niewielkiej opieki. Jest łatwa w hodowli. Lubi światło ale nie bezpośrednie nasłonecznienie z okna południowego. Kolory listków roślinki są bardzo różnorodne od  ciemno - zielonego do jasnozielonego.                                           
4.      Uważam, że jest łatwa w hodowli i początkujący hodowca poradzi sobie, potrzebne tylko światło i woda. Za kilka lat nie trzeba będzie chodzić do sklepu po cytrynę.                     

                                 Karina Wilczyńska, kl. 4c

poniedziałek, 9 marca 2015

Coco Chanel

Moje papużki, o których już wcześniej wspomniałam są cudowne.
Po dwóch tygodniach zdążyły się już na szczęście oswoić z domownikami. Opiszę, jak wyglądają.
Coco ma biało-niebieski łepek, przewagę niebieskich piórek i piękny granatowy ogon. Jego skrzydełka są błękitno-czarne. Natomiast główka Chanel jest żółta, skrzydełka zielono-czarne, a ogonek żółto-zielony. Obydwa ptaszki są śliczne, zwłaszcza jak można zobaczyć ich piórka w pełnej krasie.  

 Koralik

Tajemnicza wyspa cz.10


...Zza krzaka wyleciał list. Podbiegłam i otworzyłam go i przeczytałam:
Jesteś blisko odnalezienia kamienia, lecz strzeż się, bo jest wiele stworzeń, które chcą Ci odebrać rzeczy, które znalazłaś. Te rzeczy są naprawdę bardzo cenne i potrzebne do pewnych celów. Jeśli znajdziesz wszystkie rzeczy, które ci powiedziałem połóż, je na brzegu morza o zmierzch. Pamiętaj.

Och... - pomyślałam – biegnę na plażę, muszę te rzeczy schować. Pobiegłam  tam, wzięłam złoty szal i zaczęłam kopać dół. Wrzuciłam skarby i pośpiesznie zakopałam. Po skończonej pracy rzuciłam się na łóżko i nie zwracając uwagi na to, że słońce jeszcze nie zaszło zasnęłam.

                                                                 Kicia Kocia

Tajemnicza wyspa cz.9


Gdy obudziłam się słońce już grzało. Chciałam wziąć szal lecz zauważyłam, że nie ma go na swoim miejscu. Zdenerwowana zaczęłam go szukać, aż w końcu znalazłam go pod moimi rzeczami. Odetchnęłam z ulgą i przypomniałam sobie, że wczoraj przełożyłam go tutaj, żeby był bezpieczny. Zarzuciłam go sobie na szyję i w podskokach pobiegłam do lasu deszczowego. Gdy szłam zauważyłam coś co lekko połyskiwało w słońcu. Podbiegłam zaciekawiona i ujrzałam coś co miało pięć wypukłych dziur o szerokości palca. Po pewnym czasie rozpoznałam, że to rękawiczka. Zaczęłam ją oglądać, lecz gdy ją odwróciłam do góry nogami wypadł z niej mały rubin. Podniosłam goi zobaczyłam za nim następnego, a potem jeszcze jednego i jeszcze. Szłam i podnosiłam drogocenne kamienie. W końcu zobaczyłam ostatniego, a przed nim leżała rękawiczka. Gdy ją podnosiłam coś ruszyło się w krzakach. Iiiiiii...

                                                                     Kicia Kocia

4b w Instytucie Fizyki Polskiej Akademii Nauk.

W dniu 25.02.2015 r. klasa IV b gościła w Instytucie Fizyki Polskiej Akademii Nauk.
W sali wykładowej powitała nas pani doktor (doktor fizyki, a nie medycyny), która zapowiedziała, że będzie mówiła nam o energii elektrycznej i zjawiskach z nią związanych.
Po wstępie, przystąpiliśmy do wykonywania eksperymentów z ładunkami elektrostatycznymi. Najpierw naelektryzowaliśmy plastikowe miseczki poprzez pocieranie o włosy, a następnie obserwowaliśmy jak przyciągają drobne listki folii aluminiowej. Potem, tą samą metodą naelektryzowaliśmy balony i przyłożyliśmy je do ściany. Zaskoczyło nas, że balony nie spadły, lecz jak przyklejone wisiały na ścianie. W kolejnym eksperymencie położyliśmy na stole aluminiową puszkę po coli i przyciągaliśmy ją naelektryzowaną słomką do napojów, a puszka jak zaczarowana toczyła się po stole.
Później pani doktor pokazała nam kulę plazmową, w której gaz świeci pod wpływem wysokiego napięcia, maszynę elektrostatyczną, czyli urządzenie do wytwarzania wysokiego napięcia oraz prądnicę podobną do tych, jakie montuje się w rowerach.
Po krótkiej przerwie przystąpiliśmy do konstruowania podstawowych obwodów elektrycznych wykorzystując elementy z zestawów „Sekrety elektroniki”. W nasze obwody włączaliśmy żarówki, diody LED, silniczki, a nawet kompletny odbiornik radiowy.
Jednym z ciekawszych układów był ten, w którym za pomocą magnesu przykładanego do kontaktronu (to jest taki wyłącznik sterowany polem magnetycznym) uruchamialiśmy silniczek, gasząc jednocześnie żarówkę.
Warsztaty te ogromnie nam się spodobały, ponieważ okazało się, że nie taki prąd straszny jak go malują i każdy może budować własne układy elektroniczne. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję jeszcze raz odwiedzić Instytut Fizyki PAN.

                                                                                   Krzysztof Serafin z 4b

sobota, 7 marca 2015

Kings on Ice

W sobotę 27. 02. 15 r. byłam na pokazie łyżwiarskim ,,Kings on Ice" .
Było to widowisko kończące akcję ,, Zimowy Narodowy''. „Kings on Ice” na Stadionie to pokazy w wykonaniu najlepszych łyżwiarzy świata. Główną gwiazdą sobotniego wieczoru był – pomysłodawca rewii – Jewgienij Plushenko. Łyżwiarzom towarzyszyła gra światła i dźwięku, a o oprawę muzyczną na żywo zadbał słynny skrzypek Edvin Marton. Grał na skrzypcach ,,Stradivariusa'' z 1699 r. wartych 7 milionów dolarów! 300 - letni instrument oraz skrzypek ćwiczący od 5 - ego roku życia tworzyli fenomenalny duet! Łyżwiarze byli w różnym wieku: dorośli, ale i 12 - letni. Występ był super i mam nadzieję, że będę mogła pójść również za rok!


                                                                              Kriss

poniedziałek, 2 marca 2015

Jak wygląda i jak wyglądało życie psa Maksa.

                                                              Rozdział 1  
                                                      POZNAJCIE MNIE

               Mam na imię Maks  i jestem bezdomnym pieskiem. Wiodę na ulicy beztroskie życie. Mam tu dużo przyjaciół, dlatego czuję się bezpiecznie. 
         Jak stałem się bezdomny? Pewnie jesteście ciekawi?

 Oto moja opowieść. Mieszkałem sobie w jednorodzinnym, dużym domku z moją właścicielką Martą. Zawsze byłem posłusznym zwierzakiem: aportowałem, wykonywałem komendę „siad” ,warowałem, a nawet przynosiłem gazetę. Lecz pewnego letniego ranka spostrzegłem ,że  moja pani nie jest sama. W   jej łóżku leżał niebieskooki  puszysty kot. Zrozumiałem, że moja opiekunka oszalała, decydując się mieć kota i psa pod jednym dachem? Tak nie mogło dłużej być. Marta większość czasu poświęcała na pielęgnację  i zabawę z tym małym przybyszem przeze mnie nazywanym „sierściuchem”. Miałem już tego dosyć, ona w ogóle się mną nie interesowała. A ten niewinny kotek, wcale nie był takim niewinnym kotkiem, jak pewnie zresztą się domyślacie. Chciał wyeliminować przeciwnika, czyli chciał się mnie pozbyć na zawsze. Zaczął drapać zasłony, a potem pokazywał łapką, że to ja albo osikał dywan i znów cała wina spadła na mnie. Robił tak wiele razy.  Marta miała już dosyć tych szkód ,które niby ja wyrządziłem. Któregoś dnia z samego rana  wylądowałem za drzwiami i rozpoczęła się moja nowa historia.

c.d.n 

Karina Wilczyńska 4c                                                        

Tajemnicz wyspa cz.8


... Zza krzaka wyskoczyła mała małpka owinięta złotym szalem.
- Co ty tu robisz – spytałam małpkę, bo pomyślałam że może odpowie, w końcu na tej wyspie dzieją się takie dziwne rzeczy.
- Uchuchuchuchu – odparła małpka.
- Ach, nie gadasz – powiedziałam już bardziej do siebie niż do małpki.
- Chachachacha – krzyknęła małpka.

Wtem spostrzegłam, że szal który ma zwierzątko nie jest takim sobie zwykłym szalikiem lecz prawdopodobnie złotym szalem wspomnianym w liście.
- Oddasz mi szalik małpko? – zapytałam grzecznie małpkę.

Zwierzak wskazał na mój pierścionek z różowym kamyczkiem, a potem na złoty szal. Domyśliłam się, że chodzi o zamianę więc z westchnieniem ściągnęłam ozdobę i podałam małpce. Ona dała mi złoty szal, a pierścionek założyła na szyję i pobiegła w stronę lasu deszczowego. Gdy znikła w gąszczu ja zaczęłam tańczyć z radości. Wykonywałam dzikie tańce i wrzeszczałam. Ledwo przeczytałam list już znalazłam pierwszą rzecz – myślałam. Gdy ochłonęłam zabrałam się do oglądania szala. Zrobiony z jakiegoś materiału, który był złoty i niewiarygodnie lekki. Byłam taka zachwycona, że nie zauważyłam tego, że się ściemnia, byłam zmuszona pójść spać. 
                                                                                              Kicia Kocia

 

niedziela, 1 marca 2015

Historia Ani z Zielonego Wzgórza

Inspiracją dla autorki książki był artykuł w gazecie mówiący o parze, której przez pomyłkę oddano do adopcji dziewczynkę zamiast chłopca, a mimo to postanowili ją zatrzymać. Pierwowzorem Zielonego Wzgórza, domu książkowej Ani stała się posiadłość Margaret i Davida Macneillów, natomiast wzorem tytułowej bohaterki była nastoletnia modelka Evelyn Nesbit, której fotografię autorka znalazła w amerykańskim magazynie. Powieść wielokrotnie była odrzucana przez kanadyjskich wydawców więc dopiero w 1908 roku została wydana przez wydawnictwo z Bostonu.
Tosia 

Najnowsze informacje o modzie cz.2

LEGGINSY
NIE:
Mocno opinające pośladki, noszone jako spodnie, w stylu lat osiemdziesiątych.
TAK:
Noszone nie jako spodnie, tylko odpowiednik rajstop, w przejściowych porach roku ze spódnicą i sukienką.

Jedna uwaga:
lepiej wyglądają na posiadaczkach szczupłych łydek i zgrabnych kostek u nóg.


                                                                                                                                                                                     Kicia Kocia,Tonia

Łucznictwo

Łucznictwo to jedna z najstarszych sztuk walki i sportu. Gdybym był średniowiecznym wojownikiem, na pewno strzelałbym z łuku. Na ostatnich wakacjach tata zrobił mi łuk i strzałę. Moja siostra za bardzo nie umie strzelać, ale mi to wychodzi bardzo dobrze. Łucznicy najczęściej nosili lekki pancerz. Ich zadanie to osłanianie wojowników szturmowych. Wymagania są takie, że trzeba być silnym, wysportowanym i precyzyjnym. W czasie wyjazdów z rodzicami pod ich kontrolą ćwiczę strzelanie z łuku. Daje mi to dobrą zabawę, ale także rozwijam w sobie umiejętność koncentracji i precyzji. Myślę, że pomoże mi to w uczeniu się.


Sharko

Najnowsze informacje o modzie cz.1

Dzisiaj postanowiłyśmy napisać kilka porad dla miłośników mody.
Jak nosić ubrania, żeby nie wyglądać obciachowo?
Spodnie 3/4
NIE:
 Cienkie spodnie z lnu z szerokimi nogawkami, czasem z kieszeniami na bokach noszone z przyciasnym T - shirtem i z dziewczęcymi tenisówkami lub sandałami.
TAK:
Co najwyżej w wersji a' la Audrey Hepburn, czyli blisko ciała, wąskie, zwężane ku dołowi, długości 7/8, lub rybaczki, prosto, elegancko noszone z balerinami lub lekkimi rzymiankami.


                                                                                                                                                                                                                 Kicia Kocia,Tonia

Trojańska przygoda cz. 2

     - Witajcie w moich skromnych progach - powitał ich Antinoos.
  - I nam miło pana poznać - odpowiedział Magnus, podając mu rękę.
  - Skoro już tu jesteście, to chodźcie do salonu na ucztę - zachęcił.
       W trakcie posiłku do salonu wleciał ptak.
  - Merlin! - wykrzyknęła Lilly zdumiona. - Co on tutaj robi?
  Stworzenie zrzuciło na stół kawałek kartki.
  - To wiadomość od Alberta - powiedział Magnus. - Mówi, że musimy znaleźć kolczyki ze skarbu Priama i powrócić z nimi do teraźniejszości.
  - Rozpocznijmy poszukiwania od razu! -  wykrzyknął Tojos.
  - My nie będziemy się w to wtrącać, prawda Helenko? - powiedziała Teresa, żona Antinoosa.
  - Dobrze, mamo... - odparła smutno dziewczynka. - Chciałam iść z nimi - dodała zawiedziona.
       Następnie wyszli na zewnątrz, ponieważ Antinoos poinformował ich, że mogą tam sprawdzić stare dzbany z pałacu w Knossos. Udali się więc do ogrodu wraz z sługami i właścicielem posiadłości.
  Robotnicy, Lilly i Magnus zaczęli szukać w wazach. Po chwili bohaterka poczuła coś twardego, a z naczynia wytrysnęło światło. Dziewczynka wyciągnęła złote kolczyki. Antinoos oznajmił, że to jest właśnie skarb Priama. Nagle Magnusa i Lilly otoczyła ciemność tunelu i pomachali przyjaciołom ze Starożytnej Troi. Chwilę potem stali już w teraźniejszości, witali się z Albertem i opowiadali mu swoje przygody.
                                                                                                   
                                                                                       Kriss i Koralik

Sprawozdanie ze szkolnej wycieczki

Hej! Mam tu dla was sprawozdanie z wycieczki klas 6. Autorem tej wspaniałej pracy jest Grażyna Sagała z klasy 6a. Wstawiam tutaj jej sprawozdanie, bo mnie niestety na niej nie było :( Ale także dlatego, że jest bardzo ładnie i ciekawie napisane.



Sprawozdanie z wycieczki
Dn. 5 lutego bieżącego roku, klasy szóste naszej szkoły wybrały się do Domu Kultury Świt na spektakl na podstawie lektury pt. „Ten Obcy”.
Mieliśmy szczęście, bo tego dnia autobusy nie były zbyt zatłoczone. Dotarliśmy więc na miejsce w dobrych humorach. Wszyscy byliśmy ciekawi czekającego nas spektaklu.
Był on raczej wierny powieści, tylko że aktorzy byli dużo starsi, ale na szczęście nadrabiali to świetną grą. Szczególnie spodobał nam się aktor grający Julka, ponieważ był żywiołowy, zabawny i trochę dziecinny, tak samo jak ta postać w książce. Ciekawe było to, że wydarzenia, które widziała publiczność rozgrywały się jedynie na wyspie, co było interesującą zmianą akcji.
Spektakl trwał nie całą godzinę, więc do szkoły wrócilibyśmy dużo wcześniej niż planowaliśmy. Moja klasa postanowiła wykorzystać tę okazję i, po krótkiej naradzie z wychowawczynią, udaliśmy się do Parku Bródnowskiego, na plac zabaw, pobawić się w śniegu. Podśpiewywaliśmy sobie po drodze „Ulepimy dziś bałwana?”- piosenkę z filmu animowanego „Kraina Lodu”.
Po godzinie pełnej wojen na śnieżki i wspinaczek na różne budowle, wychowawczyni zarządziła powrót do szkoły, co przyjęliśmy z dezaprobatą, ale potulnie powędrowaliśmy na przystanek autobusowy.
Myślę, że to był udany i przyjemny dzień. Na pewno będziemy go wspominać bardzo ciepło, mimo zimnej pogody.

                                                                                              Grażyna Sagała, kl. 6a

Husky

czwartek, 26 lutego 2015

Koncert Katy Perry w Krakowie

24 lutego w Krakowie odbył się koncert Katy Perry. Zaśpiewała na nim większość swoich piosenek. Piosenką zaczynającą imprezę była "Roar", natomiast kończącą "Firework". Na początku piosenkarka wychodziła z otwierającego się trójkąta, a na koniec w nim znikała. Cały czas na scenie był sztuczny dym, światła, ogień, fajerwerki oraz wspaniałe kostiumy i scenografia. Tak właściwie trudno to wszystko opisać. Nagrania z jej koncertu można już zobaczyć na youtube. Było naprawdę wspaniale i bardzo mi się tam podobało. 
Tosia