Strony

wtorek, 21 stycznia 2014

Baśń o spotkaniu moich prapradziadków


   
Historia jaką opowiem, wydarzyła  się  jakieś sto pięćdziesiąt  lat temu. Pewien drwal o imieniu Janek poszedł do lasu, żeby ściąć drzewo na opał. Wybrał największe drzewo z całego lasu. Janek długo je rąbał, bo było bardzo twarde.
 W pewnym momencie,  gdy wbił siekierę w pień, drzewo przemówiło ludzkim głosem. Okazało się, że w jego środku  znajduje się dziewczyna. Została uwięziona za to, że rozsypywała śmieci w lesie i dla zabawy łamała gałązki z drzew, przez co one chorowały . Jest jednak sposób, aby ją uratować. Śmiałek musi posadzić drzewa wzdłuż równika dookoła ziemi.
 Gdy drwal to usłyszał, zabrał się do pracy. Sadził drzewa dniem i nocą, a po upływie roku i sześciu miesięcy skończył pracę. Powrócił do zaczarowanego drzewa, a ono otworzyło się i z jego wnętrza wyszła dziewczyna. Drwalowi bardzo się ona spodobała i za kilka miesięcy Janek i Natka wzięli ślub. Mieli czworo dzieci. Dali tym początek naszej rodzinie, a moja praprababcia już nigdy nie zaśmiecała lasu.         

                                                                                                          Kuba Łoś 4c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz